Zmierzch instynktu

Do połowy dwudziestego wieku badacze zachowania, zwłasz­cza w Stanach Zjednoczonych i w Związku Radzieckim, uwa­żali pochodzące z końca dziewiętnastego wieku poglądy na dziedziczenie za odrażające. W Ameryce ideologia indywidu­alizmu sugerowała, że każdy mógł się stać dla siebie narzę­dziem na drodze do osiągnięcia sukcesu. W Związku Radziec­kim natomiast ideologia narzucona przez Lenina, a później Stalina, mówiła, że każdego można tak ukształtować, by jak najlepiej służył interesom państwa. Psychologia behawioral­na w USA i pawłowowska w ZSRR szły w parze z ideologiami politycznymi, kładąc nacisk na uczenie się podczas rozwoju zachowania. Narodził się nowy redukcjonizm, a mówiąc do­kładniej ? determinizm środowiskowy. Cała ta działalność akademicka doprowadziła do ograniczenia wpływu pojęcia in­stynktu na psychologię człowieka.

Pomimo wszystkich dowodów na to, że niektóre elementy zachowania mogą się rozwinąć przy braku możliwości uczenia się, przyjęte przez etologów pojęcie instynktu ściągnęło na sie­bie w latach pięćdziesiątych falę krytyki ze strony amerykań­skich psychologów porównawczych, badających zachowanie zwierząt. Ważną postacią w tej grupie był Ted Schneirla, pra­cownik Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku, znany ze swych prac nad zachowaniem mrówek. Ataki na instynkt były częściowo wywołane zaakceptowaniem przez Lorenza ide­ologii Trzeciej Rzeszy. Kiedy naziści doszli do władzy, Lorenz popłynął na fali i w 1940 roku napisał szokujący artykuł, któ­ry pogrążył go na resztę życia. Ubolewał w nim nad skutkami udomawiania zwierząt i twierdził (bez żadnych dowodów), że ludzie padli ofiarą udomawiania siebie. Sugerował, że osoby, którym zabrakło szczęścia i zanadto odbiegają od najlepszych, modelowych jednostek, nie powinny mieć potomstwa. Pragnie­nie Lorenza, by oczyścić ludzkość z tego, co uważał za zanie­czyszczenia, pasowało aż zbyt dobrze do przerażającego ma­rzenia Hitlera.

Niezależnie od pierwotnej motywacji intelektualnych ata­ków na lorenzowskie pojęcie instynktu, okazały się one celne, a krytycy zaproponowali całkiem inny sposób badania rozwo­ju behawioralnego. Czołowym protagonistą w tej debacie był błyskotliwy, tryskający energią i niesamowicie elokwentny Danny Lehrman, późniejszy założyciel Institute of Animal Behavior przy Rutgers University w New Jersey. Jego kry­tyka poglądów Lorenza spotkała się z uznaniem Niko Tinber- gena i ukształtowała myślenie większości anglojęzycznych eto- logów. Również przedstawione w tej książce poglądy na temat procesu ?przyrządzania” zachowania są mocno zakorzenione w intelektualnej tradycji wywodzącej się od Lehrmana i jego współpracowników. Jeden z ważniejszych amerykańskich psy- chobiologów, Frank Beach, określił tę zmianę w myśleniu jako ?zmierzch instynktu”. Lehrman ujął to następująco:

Problem rozwoju dotyczy rozwoju nowych struktur i wzorców aktywności na skutek interakcji już istniejących struktur i wzor­ców między organizmem a jego wewnętrznym środowiskiem oraz między organizmem a jego środowiskiem zewnętrznym. Na każ­dym etapie rozwoju nowa cecha wyłania się z interakcji zachodzą­cych na bieżącym etapie oraz między bieżącym etapem a środowi­skiem. Interakcja, w wyniku której organizm się rozwija, nie zacho­dzi – jak się często uważa – między dziedzicznością a otoczeniem. To reakcja między organizmem a otoczeniem! A organizm na każ­dym etapie rozwoju jest inny.

Kwestia instynktu pojawiła się ponownie pod koniec dwu­dziestego wieku w pracach socjobiologów i psychologów ewo­lucyjnych. W ich debacie było wiele niejasności, ponieważ dla rozmaitych osób termin ?instynkt” ma różne znaczenia. Dla niektórych instynkt to wyraźnie zorganizowany system wzor­ców zachowania, takich jak te, które biorą udział w poszuki­waniu i zdobywaniu pożywienia. Rozmaite składniki zacho­wania porównywano do przeróżnych narzędzi, w które wypo­sażony jest szwajcarski scyzoryk18. Dla innych instynkt to po prostu zachowanie, które nie jest wyuczone. Instynktem okre­śla się również zachowania, które występują natychmiast po urodzeniu (ścisłe znaczenie słowa ?wrodzony”), bądź – jak w wypadku zachowań seksualnych ? wzorce, które rozwijają się kompletnie na określonym etapie cyklu życiowego. Jeszcze inaczej o instynkcie mówi się, że to zachowania, które po wy­kształceniu pozostają niezmienne. Uważa się też, że jest to zachowanie, które rozwija się, zanim jeszcze zacznie pełnić swoją biologiczną funkcję – jak niektóre aspekty zachowań seksualnych. Instynkt rozumiany jest także często jako pro­dukt ewolucji darwinowskiej, co znaczy, że na przestrzeni wie­lu pokoleń zachowanie uległo przystosowaniu do obecnych po­trzeb. Zachowanie instynktowne jest rzekomo udziałem wszyst­kich przedstawicieli danego gatunku (a przynajmniej przed­stawicieli tej samej płci i w tym samym wieku). Pojęcie to, co trochę zaciemnia obraz, bywa też używane dla opisania różnic behawioralnych między jednostkami, powstałych w wyniku różnic genetycznych – tak więc instynkt odpowiada zarówno za różnice uniwersalne, jak i za indywidualne. W efekcie ma­my do czynienia z, mówiąc oględnie, wielkim bałaganem, a na myśl przychodzi rozmowa Humpty’ego Dumpty’ego z Alicją w O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra:

–   Gdy ja używam jakiegoś słowa – powiedział Humpty Dumpty z przekąsem – oznacza ono dokładnie to, co mu każę oznaczać… ni mniej, ni więcej.

–   Pozostaje pytanie – powiedziała Alicja – czy potrafisz nadawać słowom tak wiele rozmaitych znaczeń?

–   Pozostaje pytanie ? powiedział Humpty Dumpty – kto ma być panem… to wszystko.

Większość cech definiujących instynkt odnaleźć można w niektórych przykładach zachowań instynktownych. Zalicza się do nich między innymi sposób czyszczenia sierści przez myszy, szczury i świnki morskie. Czas przeciągania dwóch przednich kończyn, którymi gryzoń czyści swój pyszczek, jest proporcjonalny do wielkości gatunku; im większy gatunek, tym dłużej trwa pociąganie. Nie jest to kwestia li tylko fizyki. Większe zwierzęta nie wykonują tych ruchów wolniej jedynie dlatego, że ich kończyny są cięższe; młody szczur czyści się z taką samą prędkością jak szczur dorosły, chociaż jest od niego dziesięć razy mniejszy. Co więcej, młode gryzonie wykonują te ruchy już wtedy, gdy ich czyszczeniem zajmuje się jeszcze matka, a więc nim zachowanie to jest naprawdę potrzebne. Czyszczenie sierści jest zatem u gryzoni typowym dla gatun­ku, stereotypowym systemem zachowania, który rozwija się, zanim jeszcze zacznie pełnić swą biologiczną funkcję. Ma wszyst­kie główne cechy zachowania instynktownego. Niemniej jed­nak prawdziwe przykłady zachowań nie zawsze są tak oczy­wiste, jak to omówione powyżej.