Uniwersalny uśmiech

?Bądź dobrym zwierzęciem, wiernym swoim instynktom”, pisał D. H. Lawrence. Wypadki najwyraźniej instynktownych bądź wrodzonych wzorców zachowania nie ograniczają się do tak zwanych prostszych zwierząt, jak zauważył sam Darwin. Niemowlę, które rodzi się niewidome, a co za tym idzie nie może zobaczyć ludzkiej twarzy, zaczyna się uśmiechać w oko­licy piątego tygodnia życia, tak samo jak zdrowe dzieci9. Nie­mowlęta nie muszą widzieć uśmiechu u innych osób, żeby sa­me zaczęły się uśmiechać. Noworodki wolą się wpatrywać w kształty przypominające twarz, mające w odpowiednich miejscach oczy i usta. Odwrócenie kształtu bądź zmiana poło­żenia oczu i ust wywołuje znacznie słabszą reakcję dziecka.

W mózgu człowieka i innych naczelnych znajdują się wyspe­cjalizowane sieci neuronów, które reagują wyraźnie na twarz i jej wyraz. Wydaje się, że w proces ten są zaangażowane dwa zupeł­nie oddzielne obszary mózgu, które najpierw kodują nowe wy­obrażenia twarzy, a potem je rozpoznają. Badania tomograficzne mózgu dowiodły, że podczas kodowania twarzy aktywna jest lewa okolica przedczołowa kory mózgowej, natomiast podczas rozpo­znawania uaktywnia się jej prawa okolica przedczołowa. Kiedy w wyniku udaru, guza bądź operacji dorośli tracą sieci neurono­we odpowiedzialne za rozpoznawanie twarzy, tracą też samą umiejętność rozpoznawania. Osoby cierpiące na tę przygnębiają­cą dolegliwość – prozopagnozję – nie rozpoznają nawet twarzy swoich życiowych partnerów; partner, żeby został rozpoznany w tłumie, musi mieć na sobie coś rzucającego się w oczy.

Mimika człowieka ma pewne uniwersalne cechy, które prze­nikają granice kulturowe. Obrzydzenie, strach, gniew i przy­jemność dają się łatwo odczytać z twarzy w dowolnym miejscu na świecie. Pod koniec życia Darwin napisał O wyrazie uczuć u człowieka i zwierząt, książkę, która stała się bodźcem do rozpoczęcia trwających po dziś dzień badań obserwacyjnych zachowania człowieka i zwierząt. Darwin stwierdził: ?Dzisiaj już wszyscy zgadzają się, że główne ruchy mimiczne, wykony­wane przez człowieka i niższe zwierzęta, są wrodzone lub dzie­dziczne, to znaczy nie wyuczone przez jednostki”. Darwinow­skie opisy wyrazu cierpienia, podniecenia, smutku, radości, miłości, nadąsania, gniewu, wstrętu, zaskoczenia, strachu i wielu innych stały się przedmiotem dokładnej obserwacji. Swoim przyjaciołom i znajomym pokazywał człowieka wyra­żającego rozmaite emocje i prosił, by je nazwali. W jednym wypadku portret starszego mężczyzny z uniesionymi brwiami i otwartymi ustami został pokazany bez słowa podpowiedzi dwudziestu czterem osobom. Tylko jedna nie zrozumiała, co wyraża przedstawiona twarz. Darwin pisał: ?Inna osoba odpo­wiedziała: ?groza?, co nie było tak dalece błędne; natomiast niektóre pozostałe osoby do słów ?zdziwienie? lub ?zdumienie? dodały: ?pełne grozy?, ?smutne?, ?bolesne? lub ?pełne wstrę­tu?”. Rozległe kontakty z podróżnikami i misjonarzami prze­konały go, że ludzie na całym świecie tak samo wyrażają te same emocje.

Rozpoczęte przez Darwina badania mimiki ożyły blisko sto lat później. Jeden z uczniów Konrada Lorenza, Irenaus Eibl-Eibesfeldt, odwiedził wiele odległych zakątków świata za­mieszkanych przez ludzi, którzy nie mieli kontaktu (bądź mie­li, lecz bardzo niewielki) ze światem zewnętrznym. Stworzył olbrzymie archiwum fotografii wyrazów twarzy ludzi z rozma­itych kultur, będących na różnych etapach rozwoju ekonomicz­nego. Podobieństwa w wyglądzie, na przykład, uśmiechu czy unoszenia brwi są uderzające. Ponadkulturowa zgodność in­terpretacji złożonych form mimicznych jest również niezwy­kła. Ludzie zgadzają się co do wyrażanej emocji, nawet jeśli mimika może przekazywać dwie bądź więcej emocji o różnym nasileniu. Zgadzają się też co do intensywności okazywanych emocji, na przykład tego, która z przedstawianych osób jest bardziej zdenerwowana12.

Niektóre aspekty rozwoju behawioralnego człowieka wyróż­niają się jako trwałe, niezmienne struktury na ruchomych pia­skach różnic kulturowych i niepowtarzalnych przypadków jed­nostkowego życia.

Pomimo ogromu wpływów genetycznych i środowiskowych, które współtworzą różnice behawioralne między jednostkami, wszyscy członkowie tego samego gatunku są w wielu aspek­tach zachowania bardzo do siebie podobni – przynajmniej jeśli porównać ich z członkami innego gatunku. Wszyscy ludzie mają zdolność opanowania języka i przeważająca większość ją wykorzystuje. Z małymi wyjątkami wszyscy też spotykają te same kamienie milowe w swoim rozwoju. Większość dzieci zaczyna chodzić przed osiemnastym miesiącem życia, mówić do około dwóch lat, a dojrzałość seksualną osiąga jako nasto­latek. Różnice indywidualne wśród ludzi wydają się niewiel­kie, jeśli porównać człowieka z szympansem. Nie jest to za­skakujące, ponieważ jeśli rozmaici przedstawiciele tego samego gatunku powstawaliby według zupełnie odmiennych projek­tów biologicznych, wówczas mieszanie genów, do którego do­chodzi podczas rozmnażania, rzadko skutkowałoby stworze­niem dobrze funkcjonującego organizmu. Dowody świadczące o tym, że rozwój zachowania ma takie same cechy jak rozwój ciała, doprowadziły do popularnych sporów na temat wystę­powania u człowieka instynktu panowania nad terytorium, oszukiwania i, w ujęciu Lorenza, agresji.