Odrobina rozsądku

Wiele teoretycznych implikacji pojęcia instynktu trudno jest sprawdzić w praktyce. Weźmy na przykład definicję, w której ?instynktowny” równa się ?nie wyuczony”. Aby eksperymen­talnie ustalić, że dany typ zachowania nie jest wyuczony, na­leży wykluczyć wszelkie możliwości uczenia się. To trudniej­sze, niż się wydaje. Po pierwsze, trudno jest nakreślić wyraź­ną granicę między doświadczeniem, które wywiera konkretny wpływ na szczegółową charakterystykę w pełni rozwiniętego zachowania, a oddziaływaniami środowiskowymi, które mają ogólniejszy wpływ na organizm, takimi jak odżywianie czy stres. Doświadczenia różnią się rodzajem wpływu, jaki wywie­rają na organizm.

Nawet jeśli wykluczyć wszystkie oczywiste możliwości przy­swojenia konkretnego wzorca zachowania, pozostaje podsta­wowy problem. Zwierzęta, tak jak ludzie, uogólniają jeden typ doświadczenia na inny, stąd trudno stwierdzić, czy pozornie zupełnie odmienny aspekt zachowania nie został przeniesiony przez jednostkę z innego doświadczenia. Na przykład, jeśli ktoś rysuje jakąś literę na twojej dłoni, a ty masz zamknięte oczy, powinieneś umieć zwizualizować tę literę, chociaż jej nie widzisz. Demonstrujesz w ten sposób zjawisko zwane dopaso­waniem międzymodalnym. Uderzające przykłady tego zjawi­ska odkryto u rezusów. Badacze uczyli małpy rozróżniania w ciemności smacznych i niesmacznych herbatników. Herbat­niki niesmaczne, które zawierały piasek i chininę, miały inny kształt niż smaczne. Małpy szybko nauczyły się wybierać cia­steczka o odpowiednim kształcie. Następnie przeprowadzono badania przy świetle. Małpy natychmiast sięgały po smaczne herbatniki, mimo że wcześniej ich nie widziały. Przeniosły więc wiedzę, którą zdobyły na podstawie doświadczenia dotykowe­go (dotykanie herbatników w ciemności), i wykorzystały ją do dokonania wyboru wzrokowego.

Inna pułapka w poszukiwaniu instynktu polega na tym, że nie można odizolować rozwijającej się jednostki od niej samej. Niektóre działania mogą stać się źródłem kluczowych doświad­czeń, które później kształtować będą jej zachowania. Pisklęta kaczek natychmiast po wykluciu reagują na nawoływania mat­ki typowe dla ich gatunku. Eksperymenty amerykańskiego psychobiologa Gilberta Gottłieba pokazały, że reakcja ta kształ­tuje się jeszcze przed wykluciem, na skutek rejestrowania przez pisklę własnego głosu. Innymi słowy, na ?instynktowną” reakcję piskląt wpływa stymulacja sensoryczna, którą same sobie zapewniają. Gottlieb udowodnił to, wycinając w skorup­ce otwór i przeprowadzając na pisklętach operację, na skutek której nie mogły wytwarzać dźwięków. Owe ?ciche” ptaki sła­biej odróżniały nawoływania matek z własnego gatunku od nawoływań matek z innego gatunku. Niemniej, jeśli jeszcze w skorupce słuchały nagranych na taśmę odgłosów piskląt, umiejętność rozpoznawania matki nie odbiegała od normy.

Ogromną przeszkodą na drodze do udowodnienia, że dany wzorzec zachowania nie powstał w wyniku nauki, jest umie­jętność zdobywania niezbędnego doświadczenia w więcej niż jeden sposób. Kiedy naukowcy usiłują odizolować zwierzę od jakiejś formy doświadczenia, uważanej za kluczową dla roz­woju, wzorzec zachowania może mimo wszystko wykształcić się w alternatywny sposób. Na przykład koty mogą nabyć i udoskonalić swoje cechy drapieżnicze na różnorodne sposo­by: w dzieciństwie ? chwytając żywą zdobycz, bawiąc się w chwytanie zdobyczy, przyglądając się, jak ich matka chwyta zdobycz, bawiąc się z rodzeństwem, albo w dorosłości ? po­przez praktykę. Stąd młody kot, pozbawiony okazji na przy­kład do zabawy, może wyrosnąć na sprawnego dorosłego dra­pieżnika, obierając inną drogę rozwojową.

Przykłady dopasowania międzymodalnego, wpływ autostymulacji na młode zwierzę oraz wykorzystywanie alternatyw­nych dróg rozwojowych, prowadzących do tego samego celu, to znaki ostrzegawcze. Udowodnienie, że dany wzorzec zacho­wania nie został ukształtowany przez którąś z form doświad­czenia, nie jest bynajmniej takie proste, jak się wydaje. Roz­maite cechy instynktu nie zawsze współwystępują tak wyraź­nie, jak to było w wypadku czyszczenia się u gryzoni. Podstawowe założenie lorenzowskiego pojęcia instynktu, któ­re poddawano dalszym analizom, mówiło, że uczenie się nie ma żadnego wpływu na ukształtowane zachowania instynk­towne. Tymczasem wiele wyraźnie nie wyuczonych wzorców zachowań po pierwszych zastosowaniach ulega modyfikacji na drodze nauki. Pisklę mewy śmieszki, które dopiero co się wy­kluło, stuka natychmiast swoim dziobem w dziób rodzica, aby ten rozpoczął karmienie. Podobnie jest w warunkach labora­toryjnych, w których stuka w model dzioba rodzica. Na pierw­szy rzut oka ten wzorzec zachowania wydaje się nie wyuczo­ny; pisklę było do tej pory w skorupie, odizolowane od odpo­wiedniego doświadczenia, a więc nie mogło się nauczyć takiej reakcji. Niemniej jednak w miarę odnoszenia korzyści z wła­snego doświadczenia celowość dziobania wzrasta, a rodzaje modeli dziobów, które wywołują u pisklęcia reakcję dziobania, zawężają się stopniowo do tego, co zwierzę do tej pory widzia­ło. Mamy więc tu do czynienia z przykładem reakcji behawio­ralnej, która istniała od wyklucia, typowej dla gatunku, o cha­rakterze adaptacyjnym i nie wyuczonej, ale jednak modyfiko­wanej przez zwiększające się doświadczenie jednostki.

To samo można powiedzieć o ?wrodzonym” uśmiechu niewi­domego ludzkiego niemowlęcia. Uśmiech pojawia się u takich dzieci niedługo po urodzeniu, tak samo zresztą jak u dzieci zdrowych. Niemniej dzieci widzące na skutek doświadczeń uczą się modyfikować uśmiech, dzięki czemu dostosowują go w subtelny sposób do swojej kultury. Niewidome dziecko, któ­re nie wchodzi we wzrokową interakcję z matką, słabiej re­aguje i ma uboższą mimikę. Fakt, że dziecko niewidome za­czyna się uśmiechać tak samo jak dziecko zdrowe, nie świad­czy wcale, że nauka nie ma żadnego wpływu na późniejszy społeczny rozwój uśmiechu. Doświadczenie może modyfiko­wać ? i modyfikuje ? nie wyuczone zachowania. Jest też od­wrotnie: niektóre wyuczone wzory zachowania charakteryzu­ją się stałością rozwojową i odpornością na późniejsze modyfi­kacje.

Pogląd, że w wypadku instynktu cecha ?nie wyuczony jest tożsama z ?przystosowany w wyniku ewolucji”, również nie znajduje potwierdzenia. Rozwój wzorca zachowania, który w trakcie ewolucji gatunku został zaadaptowany dla pełnie­nia określonej funkcji biologicznej, nie wyklucza uczenia się w trakcie życia jednostki. Na przykład silna więź, jaka po­wstaje między młodymi a matką u ptaków i ssaków, ma zdecy­dowanie adaptacyjny charakter i powstała zapewne w wyni­ku ewolucji darwinowskiej. Mimo to proces budowania więzi wymaga od młodego osobnika, by nauczył się cech charakte­rystycznych swojej matki.

Inny obszar, w którym rozsypują się wszystkie elementy układanki o nazwie ?instynkt”, to rola uczenia się w dziedzi­czeniu zachowania z pokolenia na pokolenie. Rozważmy przy­kład sikory, która opanowała umiejętność otwierania dziobem kapsli butelek z mlekiem, które kiedyś dostarczano pod drzwi większości brytyjskich domów. Zachowanie ptaków miało wy­raźnie charakter adaptacyjny, albowiem dzięki temu zyskiwa­ły dostęp do śmietany, która gromadziła się tuż pod kapslem. Wykorzystywanie tego wartościowego źródła bogatego w tłuszcz pokarmu bez wątpienia zwiększało szansę przetrwania zimy i reprodukcji na następną wiosnę. Wzorzec zachowania pole­gający na otwieraniu butelki przekazywany był z pokolenia na pokolenie za pomocą uczenia się społecznego. Podstawowe ruchy pozwalające na penetrację szyjki butelki są wykorzy­stywane również w zwykłych zachowaniach związanych ze zdobywaniem pożywienia i prawdopodobnie zostały odziedzi­czone bez uczenia się. Niemniej jednak sztuczkę, polegającą na wykorzystaniu tych ruchów do otwierania butelek, każdy ptak opanował indywidualnie dzięki obserwacji innych pta­ków, a więc w wyniku społecznego uczenia się. (Jak to się stało, że ptaki w ogóle odkryły tę sztuczkę, to kolejna kwestia, nad którą można by się zastanowić.)

Mówiąc krótko, wiele wzorców zachowania charakteryzuje się kilkoma, lecz nie wszystkimi cechami definiującymi in­stynkt i próby stworzenia jednolitej definicji nie przynoszą rezultatu. Rozmaite teoretyczne określenia zachowania in­stynktownego – na przykład, że jest nie wyuczone, wywołane różnicami genetycznymi, powstało w wyniku adaptacji w trak­cie ewolucji, jest niezmienne w ciągu życia, typowe dla wszyst­kich przedstawicieli danego gatunku i tym podobne – to nie jedynie różne sposoby opisywania tego samego.