Fascynująca bliskość cielesna

 

W tym miejscu można by przytoczyć szerszą refleksję na temat sposobu wchodzenia w małżeństwo przez ludzi młodych. Ograniczymy się jednak jedynie do kilku ogólnych stwier­dzeń, by móc bliżej zająć się sprawą teściów.

Niestety, bardzo często decyzja o małżeństwie podejmowa­na jest na fali rozpędzonych, nie kontrolowanych rozumem uczuć. Silne emocje, nierzadko wywołane po prostu bliskością cielesną, interpretowane są jako „wielka miłość". Często po­częte dziecko, będące namacalnym efektem przedwcześnie podjętych działań płciowych, jest bezpośrednią przyczyną de­cyzji o małżeństwie, a w każdym razie przyspiesza datę jego zawarcia. W tej, naprawdę dość częstej, sytuacji nie ma czasu na prawdziwe poznanie wybranka serca, nie mówiąc już o po­znaniu jego rodziny – szczególnie rodziców – przyszłych teś­ciów. I tak jak rozpędzone, niekontrolowane, fascynujące uczucia doprowadzą szybko do małżeństwa, tak bywa, że już kilka miesięcy później niekontrolowane, negatywne uczucia są podstawą diagnozy: „miłość się skończyła" i decyzji o rozwo­dzie. Zabrakło przed ślubem poznania prawdziwego, czyli wza­jemnego poznania w prawdzie. (Tak powszechnie dzisiaj ludzie poznają się nieprawdziwie, jedynie zewnętrznie, i do tego po założeniu masek nie pozwalających dotrzeć do prawdy o oso­bie). Zabrakło zwykłych spotkań ze sobą w szarej codzienności, towarzyszenia sobie w trudach i niedoli, nieświątecznych dni, zwykłych rozmów o życiu, przyszłości, planach i oczekiwaniach wobec małżeństwa. (No tak, ale oni nie mogli rozmawiać, bo przecież usta mieli czym innym zajęte). Zabrakło również wza­jemnych odwiedzin w swoich domach. Przecież na oczach rodziców nie mogliby się do siebie tulić, nie mówiąc już o wska­kiwaniu do łóżka. Choć spotkałem już przypadki, gdy rodzice kładli razem do łóżka młodych, gdy przyszło wybrankowi serca (córki lub syna) zanocować w ich domu. Nieraz z komenta­rzem: „Tylko pamiętajcie, byście nie współżyli". Czasem wręcz liczyli na to, że właśnie podejmą współżycie i w ten sposób zostanie „zaklepana dobra partia" ich dziecka. Proszę się nie gorszyć, naprawdę takie sytuacje w życiu spotykałem.