Bywanie u siebie

 

Zdarza się, że niezbyt roztropni rodzice sami są bezpośred­nią przyczyną braku odwiedzin. Czasem nie akceptują wy­branka serca swego dziecka i po prostu zabraniają mu przychodzenia do ich domu. Oczywiście skutki tego mogą być tylko złe, bo młodzi i tak będą się spotykać, tyle że poza zasięgiem wzroku rodziców. Ten wariant wydarzeń na razie odłóżmy.

Niestety, często młodzi sami nie chcą wpuszczać ukochanej osoby do swego domu, by… źle nie wypadły oględziny. Bo wyda się, że w pokoju mają bałagan, że relacje w rodzinie są napięte, że siostra jest pyskata, że brat siorbie jedząc zupę, że mama chodzi po domu w papilotach, a tato w brudnym dresie. Rze­czywiście, odwiedziny codzienne w domach (a nie tylko przy­gotowane, odświętne wizyty typu wizytacje) dają ogromną wiedzę o rodzinie przyszłego małżonka i o nim samym. Z wie­dzy tej nie warto rezygnować i nie wolno jej lekceważyć. Ta realna wiedza o codzienności i otoczeniu przyszłego małżon­ka uchroniłaby wiele małżeństw przed głębokim zawodem i pretensjami, zaczynającymi się nierzadko bardzo krótko po ślubie.