Nowy wspaniały świat

Powszechnie uważa się, że poród jest dla dziecka przeży­ciem traumatycznym. Niektóre osoby mają rzekomo wspo­mnienia z przechodzenia przez kanał rodny, ale są one mało przekonujące i prawdopodobnie bardziej związane z projekcją dorosłych niż z rzeczywistością10. Pomimo to jednak opuszcza­nie środowiska macicy to proces nagły, a może się okazać nie­bezpieczny, jeśli się przedłuży. Dziecko może doznać obrażeń podczas prób wyciągnięcia go z łona matki. Może też paść ofia­rą anoksji (niedotlenienia) w chwili gdy dopływ tlenu od mat­ki zostanie przerwany, a ono nie może zaczerpnąć pierwszego oddechu.

Pierwsze dni po narodzinach obfitują w wydarzenia mające zapewnić dziecku zdrowe i bezpieczne przejście do następnego etapu. W wypadku ssaków matka produkuje w specjalnych gruczołach szczególny rodzaj pokarmu (mleko), który potomek ssie w określonych odstępach czasu. Pierwsza fala pokarmu matki, siara, oprócz funkcji odżywczych uodparnia też dziecko na bakterie, które zaczynają je atakować od przyjścia na świat. Ssanie to kolejny przykład adaptacji do konkretnego etapu życia, która później zaniknie. Zarówno motywacja do przyj­mowania mleka, jak i sama forma tego procesu są kontrolo­wane zupełnie inaczej niż przyswajanie pokarmów i napojów przez dorosłego. Młode szczury już kilka dni po porodzie, a więc w wieku, kiedy jeszcze odżywiają się dzięki ssaniu, moż­na nauczyć chłeptania mleka w dorosły sposób11. Ten wzorzec dorosłego sposobu odżywiania się doskonali się tym bardziej, im dłużej młode pozbawione jest pokarmu, podczas gdy ssanie jest tak samo wykształcone w kilka godzin po narodzinach, jak było w momencie otrzymania mleka od matki.

Zazwyczaj w pierwszych godzinach i dniach po porodzie mię­dzy matką a dzieckiem tworzy się silna więź emocjonalna (przywiązanie). Jeśli z przyczyn zdrowotnych matka nie może natychmiast zetknąć się z dzieckiem, proces powstawania więzi może być wolniejszy i bardziej skomplikowany. Na temat dogodnego momentu tworzenia się więzi między matką a dziec­kiem powstało wiele przedramatyzowanych poglądów, stąd panujące wśród niektórych matek przekonanie, że bez natych­miastowego kontaktu więź będzie niemożliwa. Tymczasem jest to błędny pogląd, ponieważ matki, które oddzielono od dzieci, w późniejszym czasie umiały się do nich mocno przywiązać.

?Zacznij, dziecino, po czułym uśmiechu matkę poznawać” pisał rzymski poeta Wergiliusz ponad dwa tysiące lat temu. Matki i dzieci wpatrują się w siebie, a ich relacja zaczyna się synchronizować na podobieństwo tańca. Lynn Murray i Colwyn Trevarthen odkryli olbrzymie znaczenie odpowiedniej synchronizacji. Kontakt matek z dziećmi nawiązany za po­średnictwem kamer telewizyjnych i ekranów trwał do chwili wprowadzenia sztucznych opóźnień. Jeśli dziecko spostrzegło reakcję matki na swoje działanie kilka sekund za szybko, syn­chronizacja czasowa ulegała zaburzeniu, a dziecko robiło się niespokojne14. Z dala od laboratoriów psychologicznych zna­komita synchronizacja wspólnych działań jest źródłem olbrzy­miej satysfakcji zarówno dla matki, jak i dziecka i podtrzymu­je ich silną więź.

W latach siedemdziesiątych psychologowie znaleźli dowody na to, że dziecko naśladuje zachowania matki: tak samo jak ona pokazywało język i układało usta w kształt litery O15. Sto lat wcześniej Karol Darwin opisał – jak sądził – naśladowanie dźwięków przez swego czteromiesięcznego syna. Dokładne obserwacje Darwina, do których będziemy wracać, często uwa­ża się za podwaliny badań nad rozwojem behawioralnym. Au­tor O powstawaniu gatunków, jak wielu po nim, zauważył przy­jemnościowy i zabawowy charakter relacji dziecka z rodzicami. U czterdziestopięciodniowego niemowlęcia na widok twarzy ojca lub matki zaczyna się pojawiać uśmiech, oczy stają się żywsze, a powieki lekko się przymykają. Dziwaczne dźwięki, które wy­dawał Darwin, jego mały syn odbierał jako ?doskonałe żarty. Zasłanianie i odsłanianie twarzy, o czym wielu rodziców wie z doświadczenia, wywoływało u niego dużą radość.

Nawet podczas narodzin dziecko zauważa i zapamiętuje ze swojego otoczenia znacznie więcej, niż sądzono. W porówna­niu z innymi ssakami jednak nauka przemieszczania ciała zajmuje człowiekowi więcej czasu. Powoli, stopniowo dziecko nabywa umiejętności motoryczne. Zaczyna przekładać przed­mioty z jednej ręki do drugiej średnio w połowie piątego miesią­ca, a wykonywać chwyt pęsetkowy ? w dziewiątym miesiącu. Jakkolwiek między poszczególnymi jednostkami mogą istnieć spore odchylenia, więcej niż połowa dzieci umie stać bez pod­parcia w jedenastym miesiącu życia, a chodzić ? w dwunastym. Niemowlęta chłoną olbrzymią liczbę informacji oraz uczą się, jak zbudowany jest świat i jakie procesy dynamiczne w nim zachodzą, na drodze asymilacji i akomodacji, by posłużyć się określeniami szwajcarskiego psychologa Jeana Piageta.

Piaget, podobnie jak Darwin, uważnie obserwował swoje dzieci. Opracował słynną teorię rozwoju zdolności rozumienia i kontrolowania otoczenia u dzieci. Piaget uważał, że rozwój ten przebiega stadialnie, z wyraźnie zaznaczonymi wzrostami umiejętności. Podobnie jak dzieje się to ze zmianą biegów w nabierającym prędkości samochodzie, umiejętność asymilowania nowej informacji i akomodowania jej wraz z wiekiem ulega jakościowym zmianom. Granice dokonywania się owej zmiany biegów są jeszcze przedmiotem dyskusji. Stopniowo, wykorzystując coraz nowsze techniki badania umiejętności dzieci i niemowląt, które jeszcze nie mówią i nie rozumieją pytań, psychologowie rozwojowi dochodzą do przekonania, że proces ten zachodzi wcześniej, niż uważał Piaget.