Aktorzy na scenie

Każdy człowiek musi odegrać w życiu wiele ról. W osobie Jakuba w Jak wam się podoba Szekspir zwrócił uwagę na bardzo zróżnicowane role, jakie przypadają człowiekowi w mia­rę jego rozwoju i starzenia się:

Cały świat to scena, A ludzie na nim to tylko aktorzy. Każdy z nich wchodzi na scenę i znika, A kiedy na niej jest, gra różne role W siedmioaktowym dramacie żywota.

Szekspirowski podział życia na siedem aktów nie jest oczy­wiście nienaruszalny. W książce The Ages of Man John Burrow opisuje, jak różnorodne sposoby podziału życia przenik­nęły do myśli średniowiecznej z antyku. Arystoteles wyróż­niał okres wzrostu, życia głównego i rozpadu. U Bedy Czci­godnego spotykamy cztery okresy: dzieciństwo, metaforycznie określane jako wilgotne i gorące, młodość, która jest sucha i gorąca, dojrzałość, suchą i chłodną, oraz wiek podeszły, chłod­ny i wilgotny Siedem aktów, o których mówił Szekspir, a przed nim średniowieczni astrolodzy, korzeniami sięga żyjącego w drugim wieku Ptolemeusza i opiera się na podstawowych ciałach niebieskich. W pierwszych czterech latach życia zmia­ny wywołuje Księżyc. W następnych dziesięciu dzięki Merku­remu umysł zaczyna się posługiwać logiką. W trzecim okresie Wenus zaszczepia pragnienie miłości. Między dwudziestym drugim a czterdziestym pierwszym rokiem życia Słońce za­pewnia biegłość i cel, a swawolność zamienia w powagę i am­bicję. Między czterdziestym pierwszym a pięćdziesiątym szó­stym Mars wnosi smutek i pragnienie osiągnięcia czegoś, za­nim przyjdzie kres. Jowisz to roztropność i godność szóstego etapu życia. Ostatni okres, który należy do Saturna, zaczyna się w wieku sześćdziesięciu ośmiu lat i przynosi spowalnianie i uspokojenie.

Dzisiejsi naukowcy badający psychiczny rozwój człowieka spierają się, czy proces ten jest ciągły czy też nie. Jeśli koncen­trują się na tym, co łączy etapy rozwojowe, nie widzą sensu w dzieleniu rozwoju na odrębne części. Jeśli jednak skupiają się na występowaniu nagłych zmian, uważają je za naturalne granice poszczególnych stadiów. W następnych rozdziałach bę­dziemy podkreślać ciągłość procesu rozwoju, teraz jednak za­stanowimy się nad kolejnymi etapami i ich znaczeniem.

Dlaczego, na przykład, niemowlę ?śliniące się z wrzaskiem w ramionach niańki” tak bardzo różni się od ?uczniaka z torbą na książki, z buzią jak wypucowane poranne niebo”? Czy głębo­kie zmiany, pojawiające się w trakcie życia człowieka, odzwier­ciedlają, jak w przypadku szekspirowskich ?siedmiu aktów”, rozmaite role, które muszą być odgrywane w następujących po sobie scenach? Naukowiec badający rozwój zachowania musi nadać owym siedmiu scenom – lub raczej ośmiu, gdyż pod uwa­gę należy wziąć także okres przed narodzinami – jakiś sens. Życie zaczyna się w chwili zapłodnienia i dziewięć miesięcy po­przedzających narodziny obfituje w wydarzenia.

 

Zwierzę na początku życia nie jest miniaturowym dojrza­łym osobnikiem, który musi tylko urosnąć. Gdyby tak było, mielibyśmy do czynienia ze złym projektem. W zasadzie roz­wijające się zwierzę tak bardzo różni się od dorosłego, że rów­nie dobrze mogłoby należeć do innego gatunku. Zapłodnione jajo ludzkie na samym początku rozwoju ma średnicę jednej dziesiątej milimetra. Nie posiada nawet zaczątku mózgu. Dwadzieścia pięć lat później powstały z niego człowiek może być kompozytorem bądź pilotem.

Głębokie przeobrażenia, do których dochodzi w trakcie ży­cia człowieka, można zilustrować przykładem metamorfozy gąsienicy w motyla albo kijanki w żabę. W rozwoju człowieka również mamy do czynienia z czymś na kształt metamorfozy. Płód ludzki otoczony jest płynem, a tlen pobiera bezpośrednio z krwiobiegu matki. Po urodzeniu dziecko zaczyna oddychać powietrzem i żyć w środowisku lądowym. Zmiany, do których dochodzi później, nie są być może już tak gwałtowne, niemniej osiągnięcie dojrzałości płciowej prowadzi do pojawienia się no­wego ciała i oznacza całość problemów związanych z dorosło­ścią.

Środowisko człowieka zmienia się radykalnie w trakcie jego rozwoju. Jednostka rozpoczyna życie w łonie matki, rodzi się, stopniowo coraz bardziej usamodzielnia, a ostatecznie sama (być może) zostaje rodzicem. Na każdym etapie rozwoju musi dysponować specjalnymi sposobami dopasowywania się do zmieniających się warunków. Wiele aspektów jej zachowania i fizjologii kształtuje się tak, by sprostała wymaganiom danego etapu rozwoju. Po jego przejściu określone wzorce zachowania bezpowrotnie znikają, tak jak znikają zęby mleczne. Rozważmy choćby rozmaite sposoby odżywiania się człowieka. Płód zdoby­wa składniki odżywcze biernie, poprzez łożysko; niemowlę ssie matczyną pierś; dorosły szuka i zjada pokarmy o stałej konsy­stencji. Rozważmy też, ile czasu człowiek poświęca na repro­dukcję: przed dojrzewaniem w ogóle, a potem – być może – mnóstwo. Dziecko, bawiąc się zabawkami, naśladuje bez żad­nego ryzyka zachowania dorosłego, podczas gdy dorosły zajmu­je się dziećmi oraz posługuje się narzędziami i bronią, które są pierwowzorem zabawek. Dzięki większości swoich zajęć dziec­ko staje się dorosłym, a po osiągnięciu dojrzałości nie potrzebu­je ich już. Dlatego też, na przykład, małe dzieci posiadają spe­cjalny mechanizm umożliwiający im uczenie się języka.

Osiągnięcie dojrzałości zależy w dużej mierze od wpływów środowiskowych, niemniej człowiek zdolny jest do rozmnaża­nia w drugiej dekadzie swojego życia. Kiedy osiąga pięćdzie­siąt lat, z większym prawdopodobieństwem będzie się zajmo­wać wnukami niż płodzeniem własnych dzieci. Owe ogólne cechy życia gatunku są wynikiem ścierających się nacisków ewolucyjnych. To efekt kompromisu przypominającego nieco ten, na który zdobywa się hazardzista, wahający się między jednym dużym zakładem a kilkoma mniejszymi. Liczba po­czętego potomstwa oraz ilość czasu zainwestowana w opiekę nad nim zależą od środków dostępnych przedstawicielom da­nego gatunku, od wielkości dorosłych osobników, od prawdo­podobieństwa przeżycia kolejnego roku, od zasobu umiejętno­ści, których potrzebują w dorosłości, i wielu innych.

Większość dorosłych osobników większości gatunków jest w stanie w ciągu swego życia wydać na świat więcej niż jednego potomka. W następnych pokoleniach najczęstsze będą cechy tych spośród potomków, którzy odniosą największy sukces roz­rodczy – pozostawią po sobie najwięcej przeżywającego potom­stwa. Rodzice, którzy zbyt wiele poświęcają dla jednego dziec­ka, będą mieli mniej potomstwa. Są to ogólne reguły kształtu­jące życie każdego osobnika. Ich realizacja zależy jednak od gatunku, a wewnątrz gatunku – od lokalnych warunków.