Szukanie równowagi

Tak jak wiele ptaków i ssaków, ludzie zazwyczaj wzrastają w otoczeniu najbliższych. Preferowanie partnera przeciwnej płci, który jest odrobinę odmienny od krewnego, zmniejsza ryzyko szkodliwych biologicznie skutków wsobności. Jeśli zwie­rzę miałoby kojarzyć się wsobnie, równie dobrze mogłoby do­konywać samopodziału, bez wysiłku i trudności wkładanych w zaloty i łączenie się w pary Z drugiej strony, preferowanie partnerów pod pewnymi względami przypominających bliskich krewnych pozwala uniknąć szkodliwych skutków kojarzenia się osobników zbyt różnych genetycznie. Seksualne prefero­wanie jednostek nieco odmiennych od bliskich krewnych po­zwala znaleźć równowagę pomiędzy biologicznymi kosztami kojarzenia wsobnego i niewsobnego.

Koszty biologiczne wsobności doskonale widać na przykła­dzie ptaków. Jeśli samiec skojarzy się ze swoją siostrą, a na­stępnie ich potomstwo będzie łączyć się w pary między sobą i tak dalej przez następne pokolenia, ta linia genetyczna szyb­ko wyginie. Dzieje się tak w wyniku akumulacji genów recesywnych. Niektóre potencjalnie groźne geny występują w for­mie recesywnej, a tworząc parę z genem niepodobnym, są nie­szkodliwe. Mogą jednak ujawnić swoje niepożądane działanie, jeśli połączą się z identycznym genem recesywnym, a to jest bardziej prawdopodobne przy kojarzeniu wsobnym. Obecność takich genów związana jest z mobilnością ptaków oraz małym prawdopodobieństwem skojarzenia z podobnym genetycznie osobnikiem płci przeciwnej. Z biegiem czasu geny recesywne gromadzą się w genomie, ponieważ są zazwyczaj wygaszane przez partnerski, dominujący gen. Genetyczne koszty kojarze­nia wsobnego, polegające na ujawnianiu się szkodliwych ge­nów recesywnych, stanowią główny powód niepokoju człowie­ka. Niemniej jednak geny recesywne są u ssaków mniej istot­ne niż u ptaków, ssaki bowiem na ogół prowadzą bardziej osiadły tryb życia, i to w bardziej wsobnych grupach. Najważ­niejszym kosztem biologicznym kojarzenia wsobnego jest utra­ta korzyści płynących ze zróżnicowania genetycznego, które jest skutkiem reprodukcji płciowej.

Z drugiej strony nadmierna egzogamia również niesie pew­ne zagrożenia. Przede wszystkim burzy związki między czę­ściami ciała, które powinny być zharmonizowane. Można to zilustrować na przykładzie ludzkich zębów i szczęk. Wielkość i kształt zębów należą do cech dziedzicznych. Podobnie jest z wielkością i kształtem szczęki, o czym można się przekonać na obrazach rodziny Habsburgów, rozsianych po muzeach ca­łego świata. Obraz Durera przedstawiający cesarza Maksy­miliana I uwidacznia jego silną, habsburską szczękę, obecną także u jego prapraprawnuka, króla Hiszpanii Filipa IV na­malowanego przez Velazqueza. Potencjalnym problemem wy­nikającymi ze zbyt dużego kojarzenia niewsobnego jest brak korelacji między dziedziczoną wielkością zębów i szczęk. Ko­bieta o małej szczęce i małych zębach oraz mężczyzna o dużej szczęce i dużych zębach mogą mieć wnuki, które odziedziczą na przykład małą szczękę i duże zęby. W świecie pozbawio­nym dentystów źle dopasowane zęby były prawdopodobnie poważną przyczyną śmiertelności. Ten przykład niedopasowa­nia, jeden z wielu, które mogą się ujawnić w pełnej integracji organizmu, w prosty sposób ilustruje ogólniejsze koszty koja­rzenia się ze zbyt odległym genetycznie partnerem.

Bliscy krewni, na przykład ojcowie i córki lub bracia i sio­stry, którzy zostali rozdzieleni, zanim jeszcze ich doświadcze­nie stłumiło ich wzajemne zainteresowanie o podłożu seksual­nymi, często uważają się nawzajem za osoby niezwykle atrak­cyjne. Nie wiadomo, jakie dokładnie cechy przyciągają ich do siebie, niemniej zjawisko to wydaje się bardzo prawdziwe. W typowej sytuacji proces taki nałożyłby się na efekty do­świadczenia, w wyniku czego powstałaby tendencja do prefe­rowania partnera nieco różniącego się od bliskiego krewnego. Presje ewolucyjne, za sprawą których powstały ten i inne psy­chologiczne mechanizmy, chronią przed szkodliwymi skutka­mi zarówno nadmiernego kojarzenia wsobnego, jak i z partne­rami odległymi genetycznie.

Twarz ma podstawowe znaczenie w atrakcyjności seksual­nej człowieka. Jednak również zapach odgrywa tu ważną rolę, podobnie jak u innych gatunków. U myszy i szczurów łączenie się w pary uzależnione jest od zapachu, który niesie wskazów­ki dotyczące stopnia pokrewieństwa genetycznego. I tutaj ide­alny pod względem genetycznym partner nie jest ani zbyt po­dobny, ani zbyt odmienny. Myszy z linii wsobnych wolą koja­rzyć się z osobnikami, które różnią się od nich tylko kilkoma genami głównego układu zgodności tkankowej (MHC, od ang. Major Histocompatibility Complex). Białka kodowane przez geny MHC działają jako znaczniki na powierzchni komórek i odgrywają istotną rolę w kontrolowaniu reakcji immunolo­gicznych. Nawet jednostki niemal identyczne pod względem genetycznym różnią się od siebie niektórymi genami MHC. Tak więc geny te stanowią dobry wskaźnik pokrewieństwa ge­netycznego. Produkty rozpadu białek MHC znajdują się w mo­czu i wpływają na jego zapach. Myszy potrafią wyczuć jego subtelne różnice, skąd już prosta droga do określenia stopnia pokrewieństwa.

Również u ludzi zapach odgrywa pewną rolę w uświęconych tradycją zwyczajach. Na przykład na Filipinach zaręczyny koń­czą się wymianą części garderoby, które narzeczeni wąchają i całują. W pewnym eksperymencie, w którym kobiety i męż­czyźni określali stopień przyjemności zapachu T-shirtów no­szonych przez inne osoby, okazało się, że za przyjemniejszy uważano zapach tej osoby, która była mniej podobna pod wzglę­dem genetycznym. Geny MHC u człowieka mogą wpływać na indywidualny zapach ciała21. Także tutaj seksualne prefero­wanie delikatnych różnic między sobą a partnerem pomaga w zachowaniu optymalnego dystansu genetycznego.