Jakaś nieprawidłowość w proporcjach

Co sprawia, że twarz jest piękna? Francis Galton, niezwy­kle pomysłowy kuzyn Karola Darwina, pierwszy zaczął eks­perymentować z techniką uśredniania fotografii ludzkich twa­rzy Nakładał na siebie zdjęcia różnych twarzy, tak dopasowu­jąc klisze, by pozycje oczu, nosów i ust były jednakowe na zdjęciu końcowym, otrzymanym techniką wielokrotnego na­świetlania. Nawet stosunkowo niedoskonałe dziewiętnasto­wieczne metody fotograficzne pozwoliły Galtonowi otrzymać zadziwiająco ostre zdjęcia ?uśrednionych” twarzy. Przy obec­nych technikach cyfrowych uzyskane ujęcia przekształca się na ekranie komputera, tak że pojedyncze twarze nakładane są na siebie i dają w rezultacie twarz ?uśrednioną”. Można więc sportretować przeciętnego dwudziestolatka, przeciętnego czterdzie­stolatka, Anglika, Greczynkę, japońskie dziecko i tak dalej. Twarze ich są zaskakująco piękne, dlatego też wysnuto przy­puszczenie, że podobne procesy uśredniania zachodzą w trak­cie codziennego nabywania doświadczenia, ustalając standar­dy estetyczne o prawdziwej przydatności biologicznej.

Przeciętna ludzka twarz jest wysoce symetryczna, co zaczę­to wiązać z zachowaniem zwierząt, które wybierały między symetrycznymi i asymetrycznymi przedstawicielami płci prze­ciwnej. Samice wielu gatunków preferują samców charakte­ryzujących się symetrycznymi ozdobami. Na przykład popu­larna jaskółka dymówka ma długie pióra w ogonie; im bar­dziej są one zbliżone do siebie pod względem długości, tym większymi względami płci przeciwnej cieszy się samiec. Dwu­stronna symetria może być istotna w wyborze partnera, gdyż sugeruje, że jednostka umie radzić sobie z chorobą i stresem środowiskowym. Prawidłowo przebiegające procesy regulacyj­ne podczas rozwoju, jak się uważa, prowadzą do większej sy­metrii. Tak więc symetria stanowić może rzetelny wskaźnik jakości partnera. Istnieją dowody sugerujące, że tak kobiety, jak i mężczyźni preferują przedstawicieli płci przeciwnej, któ­rzy mają symetryczną twarz, ciało oraz – w wypadku kobiet – piersi.

Tymczasem przeciętna twarz, z której usunięto wszelkie nieregularności, wygląda nijako. Nie wydaje się tak atrakcyj­na jak zwykła twarz. Pewien stopień asymetrii czy nieregu­larności może uczynić twarz bardziej interesującą. Mówi o tym Louis de Berni?res w swojej powieści Mandolina kapitana Corellego, której akcja toczy się na greckiej wyspie Kefalonia podczas drugiej wojny światowej. Między Pelagią, bystrą dziew­czyną z wyspy, a kapitanem Corellim, oficerem okupacyjnej armii włoskiej, rodzi się głęboka miłość. Mówiąc o pięknie, Corelli zalicza symetrię do cech przedmiotów martwych:

To dobre w wypadku budowli, ale jeśli kiedyś zobaczy pani syme­tryczną ludzką twarz, będzie pani miała wrażenie, że powinna uznać ją za piękną, a tymczasem stwierdzi pani, że jest tylko zim­na. Serce człowieka lubi lekkie zaburzenia w jej geometrii, kiria. Pelagia. Niech się pani przyjrzy swojej twarzy w lustrze, a zobaczy pani, że jedna brew wznosi się odrobinę wyżej, że powieka lewego oka jest tak wykrojona, iż wydaje się ono nieco szerzej otwarte niż drugie. To właśnie czyni panią atrakcyjną i piękną zarazem, pod­czas gdy… w przeciwnym razie przypominałaby pani posąg.

Nieporozumienie wokół związku urody z atrakcyjnością roz­wiązał po części brytyjski fizjolog David Perret, który posze­rzył swoje badania nad znajdującymi się w mózgu ośrodkami wyspecjalizowanymi w wykrywaniu twarzy o analizę reakcji człowieka na zdjęcia rozmaitych twarzy. Perrett i jego współ­pracownicy stwierdzili, że za atrakcyjniejsze uważa się te twa­rze, w których pewne cechy zastały wyolbrzymione, dzięki cze­mu odbiegają od średniej. Ta oraz inne prace dowiodły, że ludzi najbardziej pociągają twarze, które są pod jakimś względem wyjątkowe. Regularność sama w sobie nie wystarcza; prze­ciętne twarze postrzegane są jako ładne, lecz twarze atrakcyj­ne trochę się różnią od przeciętnej.

Preferowanie twarzy, które w pewnym ? nie za dużym jed­nak – stopniu odbiegają od standardu, odpowiada procesowi doboru partnera u innych gatunków. Wiele gatunków zwie­rząt unika łączenia się z osobnikami, które są z nimi blisko spokrewnione (na przykład z rodzeństwem), chociaż zdarza się, że preferują dalszych krewnych. Na przykład japońska przepiórka, której w warunkach laboratoryjnych daje się moż­liwość wyboru, woli partnera będącego jej kuzynem pierwsze­go lub drugiego stopnia. Jeśli przepiórka była wychowywana z osobnikami, które nie są jej krewnymi, wybiera partnera różniącego się nieco od znajomych osobników. Ludzie wybie­rają partnerów w jakimś stopniu podobnych do siebie, a jedno­cześnie różniących się od tych, z którymi się wychowywali.

Eksperymenty naturalne, podobne trochę do tego z przepiór­kami, przeprowadzono także wśród ludzi, choć nieświadomie. Mieszkańcy izraelskich kibuców wychowują się razem i rzadko zawierają między sobą małżeństwa17. Najpełniejsze dowody pochodzą z tajwańskich statystyk małżeńskich z dziewiętna­stego i początku dwudziestego wieku, kiedy Tajwan był pod kontrolą japońską. Japończycy prowadzili ścisłą ewidencję na­rodzin, zawieranych małżeństw i zgonów na wyspie. Tak jak w wielu częściach południowo-wschodniej Azji małżeństwa były tam aranżowane i przyjmowały na ogół jedną z dwóch form. W typowej formie przyszli małżonkowie poznawali się w doro­słości. W drugiej natomiast, mniej popularnej, przyszła żona była w młodości adoptowana przez rodziców przyszłego męża. W tym drugim wypadku partnerzy wzrastali niczym rodzeń­stwo. Pod tym względem przypominali trochę przepiórki z labo­ratoryjnego eksperymentu, wychowujące się z osobnikami prze­ciwnej płci, z którymi nie były genetycznie spokrewnione. Po pewnym czasie poddano ocenie ich zainteresowanie seksualne partnerem, stosując za wskaźnik liczbę rozwodów, niewierność małżeńską oraz liczbę dzieci. Według wszelkich wskaźników drugi, nie tak popularny typ małżeństwa był wyraźnie mniej udany. Młode pary, które od najmłodszych lat wychowywały się jak rodzeństwo, nie były sobą zainteresowane seksualnie, kie­dy nadchodził moment konsumpcji ich małżeństwa.