Reguła zmieniających się reguł

Uczenie się to najbardziej oczywisty sposób interakcji jed­nostki z otoczeniem, podczas której otoczenie wywołuje w niej zmiany. To składowa procesu rozwoju behawioralnego człowie­ka, umożliwiająca adaptację zachowania jednostki do konkret­nych warunków, naśladowanie zachowania bardziej doświad­czonych osób i dostrajanie preferencji oraz działań odziedzi­czonych po poprzednich pokoleniach. Złożona rola uczenia się w kształtowaniu dobrze zaplanowanego życia niemal na pew­no obejmuje rozmaite sposoby zdobywania wiedzy na temat praw rządzących otoczeniem.

Najpierw przynajmniej niektóre z owych praw muszą się samoczynnie wykształcić, ponieważ proces ten musi się jakoś rozpocząć. Owo samoczynne wykształcanie jest biologicznym ekwiwalentem ładowania początkowego komputera. Przyswa­janie zasad uczenia się samo w sobie wymaga jakichś praw rozwojowych. Świat pełen jest mylących informacji. Każda jed­nostka musi wiedzieć, co przyjąć z danego doświadczenia, a co odrzucić. W dobrze zaplanowanym życiu nawet te początkowe zasady muszą być przystosowane do funkcji, jaką pełnią.

Najlepiej znaną formę uczenia się rozsławił sto lat temu Iwan Pawłów. Warunkowanie pawłowowskie (bądź klasyczne) pozwala jednostce przewidywać, co będzie miało prawdziwe znaczenie w pogmatwanym świecie obrazów, dźwięków i za­pachów. Słynny eksperyment Pawłowa polegał na uczeniu psa, by na dźwięk dzwonka oczekiwał pokarmu. Badacz mierzył ilość śliny wydzielanej przez zwierzę. Kiedy pies został uwa­runkowany przez skojarzenie dzwonka i pokarmu, zaczął wy­dzielać ślinę już na sam dźwięk. Jak wie każdy posiadacz psa, głodne zwierzę robi wiele rzeczy, kiedy wykryje wskazówki świadczące o zbliżającym się karmieniu: biegnie do swojej mi­ski, skamle, macha ogonem, skacze i na inne sposoby udowad­nia, że umie przewidywać.

W warunkowaniu pawłowowskim najistotniejsza jest kolej­ność występowania zdarzeń. Jeśli dzwonek odezwie się po po­daniu jedzenia, wówczas pies, który jeszcze nie został uwa­runkowany, nie będzie się ślinił po usłyszeniu następnych dzwonków. Związek czasowy między bodźcem a wynikiem jest niezmiernie istotny. Zasady odkrywania związków przyczyno- wo-skutkowych między wydarzeniami są użyteczne i sensow­ne, gdyż wiernie oddają rzeczywistość.

Inna forma uczenia się prowadzi do rozpoznawania twarzy i miejsc. Zdolność rozpoznawania osób i miejsc wśród olbrzy­miej liczby poznanych w życiu obiektów ma nieocenioną war­tość i jest po prostu rezultatem kontaktu. Pojemność pamięci jest wręcz niezwykła. W pewnym eksperymencie pokazano szybko uczestnikom 10 tysięcy różnych slajdów. Kilka dni póź­niej potrafili oni rozpoznać tysiące widzianych wówczas obra­zów. Niektóre obrazy szczególnie się wyodrębniały, na przy­kład rozbity samolot czy pies palący fajkę. W takich wypad­kach przypominanie następowało jeszcze łatwiej, a badani – jak się wydawało ? mieli niemal nieograniczone możliwości zapamiętywania.

Rzeczywiste przedmioty rzadko kiedy są dwuwymiarowe, a ich wygląd zależy od tego, pod jakim kątem się na nie spo­gląda. Przyjaciela bądź krewnego łatwo jest rozpoznać, pa­trząc na niego z przodu, z tyłu, z daleka czy z bliska. Jednak może to nie być takie proste, jeśli zrobi się mu zdjęcie pod dziwnym kątem, na przykład od dołu. Kiedy rozmaite obrazy znanej osoby pokazywane są szybko jeden po drugim, mózg łączy jej rozpoznawalne cechy w pojedynczą kategorię. Nie­wątpliwie w takim wypadku ważnych jest także mnóstwo in­nych zasad uczenia się, na przykład nakładanie na siebie róż­nych obrazów widzianych w tym samym kontekście. Najważ­niejsze jest tu jednak to, że w takim percepcyjnym uczeniu się czas odgrywa inną rolę niż w warunkowaniu klasycznym. Ko­lejność doświadczania zdarzeń jest ważna w związkach przyczynowo-skutkowych, ale nie wtedy, gdy są one różnymi wy­obrażeniami tego samego obiektu.

Wydaje się prawdopodobne, że początkowe reguły uczenia się nie podlegają uczeniu, są uniwersalne i powstały w wyni­ku ewolucji darwinowskiej. Czy oznacza to, że wszystkie za­chowania człowieka są przewidywalne? Odpowiedź brzmi oczywiście ?nie”. Aby zrozumieć dlaczego, rozważmy grę o ści­śle określonych regułach, taką jak szachy Można przewidzieć, jak będzie wyglądać konkretna partia, na podstawie znajomo­ści reguł. Gracze ograniczeni są więc regułami oraz pozycjami poszczególnych bierek, ale też walnie przyczyniają się do po­wstawania pozycji, na które później muszą reagować. Liczba możliwości jest nieograniczona. I rzeczywiście, często prawie do końca partii nie wiadomo, kto wygra. W słynnym spotka­niu Roberta Byrne’a i Bobby’ego Fischera w 1964 roku zdawa­ło się, że Fischer przegrał partię w piętnastym ruchu. Komen­tatorzy (którzy byli mistrzami szachowymi) oznajmili widzom, że Byrne najprawdopodobniej wygra. Tymczasem po kilku minutach rozgrywki Bobby Fischer wykorzystał swojego het­mana i Byrne poddał się, nie wykonując żadnego ruchu, gdyż zdawał sobie sprawę, że partia zakończy się matem w czte­rech posunięciach. Podstawowe reguły o czysto adaptacyjnym znaczeniu mogą być przyczyną skomplikowanych zachowań, a rozpoznanie ich na drodze obserwacji ? niezmiernie trudne.