Mali imperatorzy?

Jeśli w wyniku rozwoju jedynacy stają się bardziej samolub­ni niż inni, wówczas Chiny (a za nimi cały świat) będą musiały poradzić sobie z poważnymi konsekwencjami. W latach siedem­dziesiątych chiński rząd, obawiając się katastrofalnego wpły­wu gwałtownego przyrostu naturalnego na gospodarkę i społe­czeństwo, podjął zdecydowane kroki. Kraj, w którym żyje mi­liard dwieście milionów ludzi, co stanowi jedną piątą wszyst­kich mieszkańców Ziemi, poddał się przepisom zezwalającym na posiadanie tylko jednego dziecka w rodzinie. Wprowadzano je w życie na szereg sposobów, stosując groźby i nagrody. Na­grody obejmowały premie i przydzielanie gruntów rolnikom, a kary – grzywny, degradacje, zwolnienia z pracy oraz wyklu­czenia z partii komunistycznej. Drugie dziecko nie mogło uczęszczać do lepszych szkół. Według oficjalnych szacunków do 1984 roku dwadzieścia cztery miliony par formalnie przyrze­kło, że będą mieć najwyżej jedno dziecko. Aborcja jest legalna, a na kobiety, które już urodziły dziecko, społeczeństwo wywiera presję, by usunęły każdą kolejną ciążę.

Według obcokrajowców niektóre wytwory tego ?jedynackiego” reżimu mają skłonności do przesadnego pobłażania sobie, tycia i samolubstwa. Mówi się o nich ?mali imperatorzy”. Dzieci te stanowią ponoć w Chinach duży problem społeczno-edukacyjny – do tego stopnia, że są obawy o ich przyszłość. Pewien psycholog szkolny powiedział: ?Nie mogę sobie wyobrazić, na kogo wyrosną te egoistyczne, samolubne i rozkapryszone dzie­ciaki. Moim zdaniem będzie to najbardziej egocentryczne poko­lenie w historii Chin, które postawi na głowie całą tradycyjną chińską etykę i moralność”. Czy zdeterminowane i świadome próby stłumienia przyrostu naturalnego w Chinach wycisną nieprzewidziane piętno na psychice i fizyczności całego narodu? Póki co dowody naukowe są skąpe i niejasne. Reszta świata może jedynie stać z boku i z niepokojem śledzić bieg wydarzeń.