Błąd Wielkiego Projektu

W fantastycznonaukowej powieści Michaela Crichtona Jurassic Park oraz w nakręconym na jej podstawie kasowym filmie Stevena Spielberga ze sklonowanych genów wymar­łych dinozaurów odtworzono całe zwierzęta. Potrzebne były do tego jedynie fragmenty DNA zwierzęcia, pobrane od ko­mara, który przed sześćdziesięcioma pięcioma milionami lat skamieniał w kawałku bursztynu, a także odrobina DNA żaby, mająca wypełnić brakujące fragmenty. Dinozaury w nowej postaci wyglądały tak samo jak ich przodkowie, których krew zassał komar zastygły w bursztynie. Co więcej, zachowywa­ły się tak samo. Geny dostarczyły dokładnego wzorca dla cia­ła, mózgu i zachowania zwierzęcia. Jurassic Park opierał się na założeniu, że cały organizm, łącznie z zachowaniem, po­dobny jest do japońskiego papierowego kwiatu: wrzuca się go do wody (bądź, jak było w wypadku tej historii, do odpowied­niego środowiska rozwojowego), a on się otwiera. Wśród ge­nów dinozaura, jak się należy domyślać, były też geny warun­kujące kompletne wzorce jego zachowania. Takie założenie to czysta fantazja.

Niekiedy geny porównuje się do projektu budynku. To ogrom­nie mylące, ponieważ nie sposób znaleźć analogicznej zależno­ści między projektem a jego rezultatem. Projektowanie zakła­da dwukierunkowość. W wypadku gotowego domu każdy po­kój można odnaleźć w projekcie, ale też pozycja każdego pokoju jest określona przez projekt. Takie proste projektowanie nie sprawdza się w wypadku genów i zachowania. Tymczasem niemal co tydzień można usłyszeć doniesienia o odkryciu no­wego i prawdopodobnie bezpośredniego związku między gena­mi a zachowaniem. Inteligencja, przestępczość, nowatorstwo, homoseksualizm – za wszystkim stoi jakiś gen. Gattaca – szok przyszłości, inny hollywoodzki film, wszedł na ekrany z ha­słem: ?Nie istnieje gen odpowiedzialny za ducha człowieka”. To prawda, lecz można na tej podstawie wysnuć wniosek, że chociaż żaden pojedynczy gen nie jest odpowiedzialny za ludz­kiego ducha, to jednak można znaleźć geny takich cech, jak bystrość umysłu czy uroda.

Naukowcy, którzy tak często posługują się sformułowaniem ?gen odpowiedzialny za dany wzorzec zachowania”, mącą w głowach wielu osobom (w tym także ? bądźmy szczerzy ? osobom związanym z nauką). Naukowcy mają na myśli (a przynajmniej powinni mieć), że genetyczna różnica między dwiema grupami jest powiązana z różnicą w ich zachowaniu. Doskonale wiedzą przy tym, że pojedynczy gen to nie wszyst­ko i że ? nawet w niezmiennym środowisku ? wynik rozwojo­wy zależy od całego wyposażenia genowego. Konkretne kom­binacje genów dają określone efekty, podobnie jak konkretne składniki tworzą określone danie; ten, który pasuje do jednej kombinacji, może nie pasować do innej. Niestety, posługiwa­nie się sformułowaniem ?geny odpowiedzialne za cechy kusi naukowców, by wierzyli w to, co mówią.

Gdy poszukujemy odpowiedzi na pytanie o pochodzenie za­chowania, nierzadko wydaje się nam, że świat jest podzielony na dwie grupy: analityków i szefów kuchni. Analitycy przypo­minają inspektorów służby zdrowia, którzy chcą się dowie­dzieć, co naprawdę odpowiedzialne jest za zatrucie pokar­mowe, o którym im doniesiono. Zajęci są śledzeniem przyczyn, w czym zresztą celują. Szefowie kuchni natomiast chcą wie­dzieć, co i jak się dzieje. Co trzeba zrobić, żeby przyrządzić doskonałe danie? Aby zrozumieć, dlaczego Jurassic Park i Gattaca – szok przyszłości to tylko fantazja, trzeba – tak jak to robią szefowie kuchni ? zrozumieć, na czym polega działa­nie genów.