Wybór

Przez całe życie człowiek sam podejmuje decyzje bądź prosi innych, by zrobili to za niego. Decyzje te mają ogromny wpływ na całą jego późniejszą egzystencję. W okresie gwałtownego rozwoju przemysłu miliony osób na całym świecie zdecydowa­ły się opuścić miejsca swojego wychowania i przeniosły się do miast. W Rosji główna fala migracji przypadła na koniec dzie­więtnastego stulecia. Orlando Figes w swojej książce o rewo­lucji rosyjskiej, A People’s Tragedy, opisał młodego wieśniaka, dla którego bieda i monotonia wiejskiego życia okazały się nie do zniesienia. Niemal każda praca w mieście wydawała się bardziej ekscytująca i pożądana w porównaniu ze znojem pra­cy na roli. Posada urzędnika albo sprzedawcy oznaczała awans w świecie młodych chłopów. Dla młodych kobiet z kolei, które znajdowały się na samym dole piramidy patriarchalnej, praca służącej w mieście stanowiła szansę na atrakcyjniejsze i nie­zależne życie. Niezależnie od tego, jakie powody stały za decy­zją o przeprowadzce z ubogiego, konserwatywnego świata ikon i karaluchów do miasta oraz za opowiedzeniem się po stronie postępu, oświecenia i liberalizacji, doświadczenie to zmieniło sposób myślenia tych mieszkańców rosyjskiej wsi, którzy roz­poczęli przemiany. Ponadto powtórzyli oni wzór, który pojawił się już wcześniej w innych rejonach Europy i miał się jeszcze powtórzyć w wielu krajach świata w dwudziestym wieku.

Są społeczeństwa, w których rodzice wybierają małżonków dla swoich dzieci, poświęcając temu procesowi dużo zastano­wienia, wysiłku i trudu negocjacji. Niektóre z tych decyzji sta­ją się dla ich potomków pułapką nie do pozazdroszczenia. Nie­rzadko rodzice po prostu hołdują tradycji, tak jak w wypadku starej chińskiej praktyki krępowania dziewczęcych stóp, co znacznie utrudnia chodzenie. Rodzice mogą też zdecydować o usunięciu córce łechtaczki i warg sromowych, co w przyszło­ści bardzo ograniczy jej zdolność doznawania przyjemności seksualnej. Żeńską formę obrzezania ciągle jeszcze praktyku­je się w niektórych krajach Środkowego Wschodu, Afryki, Azji i Ameryki Południowej. Rytuał postrzegany jest jako część tra­dycji etnicznej bądź religijnej oraz jako niezbędny ryt przej­ścia w dorosłość. Zdarzają się też rodzice, którzy wskutek bie­dy sprzedają swoje dzieci z myślą o niewolnictwie bądź nierzą­dzie. Świadek Jehowy może odmówić ratującej życie transfuzji krwi. Świadome lub nieświadome wybory mogą kształtować życie jednostki, lecz nie zawsze mają charakter adaptacyjny.

Literatura obfituje w przykłady osób, które podejmując świa­domy wysiłek, postanowiły poprawić swój los w zgodzie z za­sadą, że mężczyzna zarabia pieniądze, a kobieta wychodzi za tego, który jej pieniądze zapewni. Powieść Wielka kariera Joh­na Braine’a, jednego z młodych gniewnych lat pięćdziesiątych w Wielkiej Brytanii, opowiada o wzlotach Joego Lamptona, bezwzględnie ambitnego i oportunistycznie nastawionego mło­dego człowieka, który postanawia zmienić swe życie. Z czystego cynizmu Lampton ucieka od pretensjonalnego ubóstwa mło­dego urzędnika państwowego w powojennej północnej Anglii i z rozmysłem wchodzi w świat dostatku i blichtru. Owa rady­kalna zmiana jest skutkiem świadomej decyzji, podjętej przez bohatera w chwili olśnienia. Lampton siedzi w kawiarni, roz­ważając swe nudne perspektywy dopiero co zatrudnionego urzędnika, kiedy nagle spostrzega nieznajomego, najwyraź­niej wielce zamożnego młodzieńca, któremu w sportowym aston martinie towarzyszy piękna kobieta. Doświadczenie to zmienia bieg życia Lamptona i zapoczątkowuje serię zdarzeń prowadzących do osiągnięcia jego celu, jakkolwiek za cenę, którą musi płacić on sam oraz ci, którzy go otaczają. Uwodzi i poślubia córkę bogatego biznesmena, porzuciwszy kochankę, nieszczęśliwą w swoim małżeństwie. Później Lampton przy­pomina sobie ten kluczowy dla własnego rozwoju moment, kie­dy patrzył na kierowcę aston martina zza kawiarnianej szyby.

Przez chwilę nienawidziłem go. Porównując się w myślach do niego, ujrzałem urzędnika z ratusza, podwładnego, na wpół nieży­wego .gryzipiórka, i poczułem gorzki smak zazdrości (…).

Kiedy aston martin z nową, błyszczącą tabliczką GB znikał mi z oczu, przypomniałem sobie używanego austina seven, na którego pozwolił sobie właśnie główny skarbnik Duftona. To było wszystko, co urząd miejski miał mi do zaoferowania; nie wystarczało mi to. Tam i wtedy dokonałem wyboru: zamierzałem cieszyć się wszystki­mi luksusami, będącymi udziałem owego młodego człowieka. Za­mierzałem dobrać się do tej spuścizny. (…) Przechodziłem do ofen­sywy i lepiej, żeby nikt nie stanął mi na drodze. Można by rzec, że generał Joe Lampton rozpoczął działania wojenne.

Karol Darwin długo rozważał możliwość zawarcia małżeń­stwa. Była to sprawa, nad którą – jak sądził – ma pewną kon­trolę. Spisał listę argumentów za i przeciw małżeństwu. Gdy­by się nie ożenił, mógłby czytać wieczorami, nie musiałby skła­dać wizyt i gościć u siebie krewnych (co uważał za wielką stratę czasu), a poza tym małżeństwo oznaczało wygnanie na wieś. Gdyby się jednak ożenił, miałby opiekę, wygodę i towa­rzystwo oraz przyjemność posiadania dzieci. Dzieci wszakże mogą być takim źródłem zmartwień… Zważywszy na kiepską perspektywę samotności w starszym wieku, Darwin postano­wił zaufać losowi i się rozejrzeć. Przelawszy w roku 1838 te myśli na papier, zaczął się spotykać ze swoją kuzynką Emmą. Później pobrali się i żyli szczęśliwie ponad czterdzieści lat.

Niekiedy decyzje podejmowane przez człowieka wyglądają na rezultat zabawy rozmaitymi możliwościami, które przed nim stoją. Zilustrujmy to listą zabawnych wyzwań dla wy­obraźni:

Jak to jest pracować w McDonaldzie? Mieć trzydzieści osiem lat?… Jak to jest wspiąć się na Mount Everest? Zdobyć złoty medal w gimnastyce na igrzyskach?…

Jak by to było być dobrym muzykiem? Umieć improwizować fugi? Być J. S. Bachem?

Jak to jest wierzyć, że świat jest płaski?

Jak to jest słyszeć słowa po angielsku (albo w jakimś innym oj­czystym języku) i nie rozumieć ich?

Jak by to było mieć inną płeć?

Empatia to jeden z ważnych sposobów, za pomocą których ludzie radzą sobie ze sobą (coraz częściej uważa się, że to samo dotyczy innych zwierząt). Zdolność do empatii pozwala rów­nież człowiekowi na projekcję innych ról życiowych, co może zaowocować pragnieniem wprowadzenia u siebie pewnych zmian. Niektórzy transseksualiści najpierw marzą o tym, jak mogłoby wyglądać ich życie, gdyby urodzili się obdarzeni inną płcią, a następnie, z pomocą chirurgii i kuracji hormonalnej, starają się urzeczywistnić swoje marzenie. Jan Morris, brytyj­ska pisarka, przyszła na świat jako chłopiec, najmłodszy spo­śród trzech braci. W 1953 roku, jako młody dziennikarz, Ja­mes Morris towarzyszył brytyjskiej ekspedycji na Mount Eve­rest i pierwszy przekazał informację o jego zdobyciu. Ożenił się i miał dzieci, ale od dzieciństwa czuł, że jest kobietą uwię­zioną w męskim ciele: ?Miałem chyba trzy lub cztery lata, kie­dy uświadomiłem sobie, że urodziłem się w złym ciele, że po­winienem być dziewczynką. Dobrze pamiętam tamtą chwilę, to moje najwcześniejsze wspomnienie”.

Przeżywszy pół życia jako mężczyzna o skłonnościach trans- seksualnych, pewnego dnia James wyszedł z kliniki w Casa­blance jako Jan. Przyjęcie żeńskiej płci upamiętniła w auto­biografii Conundrum. Jan Morris napisała:

Nikt tak naprawdę nie wie, dlaczego pewne dzieci, chłopcy i dziew­częta, odkrywają w sobie niezłomne przekonanie, że pomimo wszel­kich zewnętrznych dowodów tak naprawdę są przedstawicielami odmiennej płci. (…) To, że moje nieokreślone tęsknoty, zrodzone z wiatru i słońca, muzyki i wyobraźni, że moja zagadka może być po prostu kwestią penisa lub pochwy, jąder lub macicy, ciągle wydaje mi się swego rodzaju sprzecznością, dotyczyły one bowiem bardziej mojej jaźni niż narządów. (…) Wydawało mi się to zbyt proste. Uro­dziłam się w niewłaściwym ciele, jako kobieta z męską płcią. Jed­ność mogłam osiągnąć tylko wtedy, gdy jedno dopasowałoby się do drugiego. (…) Nie bronię się przed swą dalszą nieokreślonością. Żyłam jako mężczyzna, teraz żyję jako kobieta, a być może któregoś dnia ogarnę jedno i drugie – jeśli nie w swojej osobie, to może w sztu­ce; jeśli nie w sztuce, to być może w czymś całkiem innym.

Tessa Thomasa Hardy’ego w Tessie Urberville broni swej wyjątkowości i indywidualności, buntując się przeciwko zało­żeniu, że jej życie zostało od narodzin zdeterminowane przez jej pochodzenie i okoliczności:

? Bo cóż mi z tego przyjdzie, gdy się dowiem, że jestem tylko jedną z długiego szeregu kobiet… Ze w jakiejś starej książce została już opisana taka sama dziewczyna jak ja, a mnie pozostaje tylko odgrywać jej rolę? Zasmuci mnie to tylko, nic więcej. Najlepiej jest nie pamiętać o tym, że moja natura i to, co niegdyś zrobiłam, powtó­rzyło się już tysiące i tysiące razy, a moja przyszłość i to, co kiedyś zrobię, będą podobne do tysięcy i tysięcy innych.

Uczeni dyskutowali kiedyś nad determinizmem Hardego. Według niektórych jego bohaterowie to zaledwie marionetki w rękach wrogiego przeznaczenia (na przykład Tessa czy Juda nieznany). Z kolei inni twierdzili, iż Hardy dawał zawsze swoim bohaterom możliwość wyboru, determinizm zaś wynikał u niego ze złych decyzji, które ci podejmowali. W tym miejscu dyskusja oczywiście się nie kończy, ponieważ pozostaje jeszcze wyjaśnie­nie samego dokonywania wyboru. Dlaczego preferujemy tę, a nie inną drogę? Za sprawą tego pytania wracamy do subtelnej współ­zależności między biologią a świadomym wyborem.