Burze i napory

Zdarzenia, nad którymi ludzie nie mają kontroli, mogą mieć katastrofalny wpływ na ich życie. Skrajne i przeciągające się okresy głodu to powtarzający się element historii człowieka, obecny nawet dzisiaj. Najwcześniejsza udokumentowana pla­ga głodu spadła blisko sześć tysięcy lat temu na Bliski Wschód. Rzym został nią dotknięty w 436 roku przed Chrystusem, kie­dy to tysiące głodujących popełniło samobójstwo, rzucając się w wody lybru. W średniowieczu nawiedzała kilkakrotnie An­glię; na przykład w 1235 roku około dwudziestu tysięcy londyńczyków zmarło z wycieńczenia. Indie cierpiały głód przez całą swoją historię: jeden z najgorszych przypadków wydarzył się na przełomie 1769 i 1770 roku. Zmarło wtedy dziesięć mi­lionów ludzi z trzydziestomilionowej populacji, tak na skutek niedożywienia, jak i chorób ? malarii, ospy wietrznej i chole­ry – na które głodujący byli bardziej podatni. Katastrofalna w skutkach plaga głodu, która nawiedziła Irlandię w latach 1846-1851, zmusiła dwa miliony osób do emigracji. Plagę tę wywołał grzyb atakujący uprawy ziemniaków, główne źródło żywności kraju. Głód atakował także w dwudziestym wieku.

W jego wyniku w latach 1928-1929 zmarło w Chinach ponad trzy miliony osób. W ostatnim czasie głód będący następstwem suszy i wojen domowych zbierał milionowe żniwo w Afryce. Wynikiem tych tragedii jest nie tylko śmierć: wyciskają one także swe piętno na żywych.

Ktoś, kto przeżył dramatyczne wydarzenia, takie jak wojna bądź głód, może mieć okaleczoną psychikę. W trakcie pierw­szej wojny światowej po raz pierwszy spotkano się ze stanem chorobowym nazwanym shell shock. Był to wstrząs, do którego doszło na skutek długotrwałego przebywania w okopach, pod ostrzałem artyleryjskim i z broni maszynowej. Zdarzało się, że osoby cierpiące na to schorzenie rozstrzeliwano pod zarzutem tchórzostwa. Stan ten przyczynił się do powstania nowego działu psychiatrii. Mężczyźni biorący udział w walce zaczyna­li przesadnie reagować na nagłe dźwięki i ruchy. Mieli trudno­ści z zasypianiem, a kiedy już zasnęli, dręczyły ich koszmary. W ciągu dnia ich nadwrażliwość i skłonność do gniewu łatwo przechodziły w fizyczną przemoc. Często byli traktowani jak nienormalni i umieszczano ich w szpitalach zamkniętych. Cho­robę, przynajmniej początkowo, wiązano z fizycznymi skutka­mi życia pod ostrzałem, a nie z urazem psychicznym.

Takie same objawy zauważono u żołnierzy walczących podczas drugiej wojny światowej. Wówczas nadano im nazwę ?zespół wyczerpania walką”. Syndrom ten leczono najczęściej wypo­czynkiem, odpowiednim żywieniem i środkami uspokajający­mi. Chorzy mogli pozostawać w swoich jednostkach, gdzie to­warzystwo kolegów dawało im poczucie bezpieczeństwa. Nie­mniej jednak długofalowe badania weteranów jednoznacznie dowodzą, że szkodliwe następstwa zespołu wyczerpania wal­ką mogą dawać o sobie znać przez pięćdziesiąt lat bądź nawet dłużej. Duża liczba weteranów wojny wietnamskiej cierpiała na długotrwałe problemy behawioralne, włącznie z uzależnie­niem od narkotyków.

Każdego roku na całym świecie około dwóch milionów go­spodarstw domowych ponosi szkody na skutek pożarów, po­wodzi, trzęsień ziemi, wybuchów wulkanów, huraganów, tor­nad i innych klęsk żywiołowych. Trzeba do tego dodać olbrzy­mią liczbę osób uwikłanych w wojny, zamachy bombowe i inne problemy o podłożu politycznym, a także osoby, którym udało się ujść z życiem z przestępstw i katastrof komunikacyjnych. Wielu z tych, którym udało się przetrwać te dramatyczne chwile i którzy często pogrążają się w smutku oraz cierpieniu, zacho­wuje się podobnie jak żołnierze dotknięci zespołem wyczerpa­nia walką. Syndrom ten nazywa się obecnie zespołem stresu pourazowego (PTSD, od ang. posttraumatic stress disorder). Skutki traumatycznych przeżyć u większości osób z czasem przemijają, lecz – z rozmaitych powodów – zdarzają się przy­padki, w których trwają całymi latami. Do głównych objawów PTSD zalicza się podwyższoną wrażliwość na działanie czyn­ników stresogennych oraz zobojętnienie na świat zewnętrzny. Osoby dotknięte zespołem stresu pourazowego mają natrętne wspomnienia i zaburzenia snu z nawracającymi koszmarami na temat traumatycznego przeżycia. Prawdopodobnie w wy­niku chronicznego stresu są bardziej podatne na choroby

Dlaczego niektórzy cierpią na przewlekłe zaburzenia, pod­czas gdy innym udaje się względnie szybko wyzdrowieć? Jak należało oczekiwać, szczególnie zagrożone są te osoby, których przeżycia były najbardziej traumatyczne. Spośród dzieci do­tkniętych skutkami przeciągającej się wojny domowej w Liba­nie te, które miały najbardziej traumatyczne doświadczenia, przejawiały najwyrazistsze i najdłużej trwające symptomy PTSD8. Podobnie, badanie przeprowadzone wśród byłych więź­niów politycznych w Turcji wykazało, że w perspektywie cza­su najbardziej ucierpieli ci, których poddano najcięższym tor­turom9. Trudno jest zmierzyć traumatyczność aktualnego do­świadczenia, niemniej możliwe bywają pewne oszacowania. Wśród dzieci, które przeżyły tragiczne trzęsienie ziemi w Ar­menii w 1988 roku, te, które znajdowały się najbliżej epicen­trum, przejawiały osiemnaście miesięcy później najcięższe ob­jawy zespołu stresu pourazowego. Często najcięższe skutki powoduje utrata najbliższych.

Powyższe przypadki są godne odnotowania, ponieważ prze­życia traumatyczne szczególnie mocno zmieniły egzystencję jednostek. Dramat następował nieoczekiwanie. Mógł wywie­rać wpływ na zachowanie podobnie jak wczesne doświadcze­nia, do czego jeszcze wrócimy. Bez wątpienia czasami przy­padkowym zdarzeniom, które w oczach doświadczających je osób są szczególnie ważne, przypisuje się zbyt wielkie znacze­nie; w rzeczywistości w niewielkim tylko stopniu wpływają one na zmianę biegu życia jednostki. Być może, nie odbywszy podróży na Beagle, Darwin i tak z powodzeniem zająłby się zagadnieniami, które interesowały go przez całe życie, i do­szedłby do tych samych rezultatów, choć inną drogą. Być może Simone de Beauvoir byłaby tą samą osobą, nie poznawszy nawet Sartre’a. To jednak brzmi nieprawdopodobnie.

Przypadek to nie zawsze to, co się nam wydaje. Trudno jest udowadniać, że niektóre wypadki nie mają nic wspólnego z działaniem bądź osobowością jednostki, która doświadcza ich traumatycznych skutków. Zdarza się jednak, że niektórzy wręcz zapraszają zły los do swojego życia. Przypadkowe urazy pewnym osobom zdarzają się częściej niż innym. Osobowości neurotyczne częściej spotykają nieprzyjemne zdarzenia, mają też większą skłonność do zachowań autodestrukcyjnych, ta­kich jak przejadanie się, palenie, nadmierne picie alkoholu, zażywanie narkotyków czy samobójstwo. Ten ?nieprzypad­kowy aspekt przypadku” został opisany przez Samuela Butle­ra w The way of AU Flesh:

Mówi się, że los to ślepa i kapryśna mamka, która przypadkowo rozdaje dary swoim wychowankom. Jednak jesteśmy wobec niej ogromnie niesprawiedliwi, dając wiarę takiemu oskarżeniu. Prze­śledź życie człowieka od kołyski po grób i zważ, jak został przez los potraktowany. Okaże się, że w chwili jego śmierci los może odpo­wiadać najczęściej jedynie za powierzchowne drobnostki. Jego śle­potę można między bajki włożyć: wypatruje swoich wybranków na długo przed ich narodzeniem.