Niewłaściwe metody ingerencji

 

Właśnie przymuszanie młodych (nawet do dobra) jest niewła­ściwą ingerencją w ich życie, w życie małżeństwa, u którego podstaw leżeć powinny odrębność, samorządność i odpowie­dzialność za własne losy. Przymuszanie jest niewłaściwym sposobem, bo po pierwsze – jest zwykle nieskuteczne, a po drugie – wywołuje często silne napięcia na linii młodzi-teściowie. Buntuje zwłaszcza się zięć, który przecież czuje się głową w nowo założonej rodzinie. Ponadto dyktowanie młodym każ­dego kroku utrudnia im nauczenie się poruszania w świecie o własnych siłach. I wreszcie życie pod dyktando teściów nie­jako zwalnia młodych z odpowiedzialności. Jeżeli coś pójdzie źle, to: „Przez teściów, którzy nam tak kazali". Słowem, nad­mierne ingerowanie w życie młodych utrudnia osiągnięcie przez nich dojrzałości i tym samym zagraża ich rodzinie.

Czasem rodzice posuwają się do szantażu, który w żadnych okolicznościach nie może być akceptowany, jest bowiem za­mierzony na ograniczenie wolności drugiego za jakąś cenę. Karty przetargowe używane przez rodziców są różnorakie, po­czynając od czysto materialnych, a na uczuciowych kończąc. Wspomniałem już o szantażu, w którym teściowie mówią, iż dają pieniądze na życie pod warunkiem, że nie urodzi się dziecko. Spotykałem się z licznymi szantażami najróżniejsze­go kalibru, od dość niewinnych („Damy wam pieniądze na kafelki pod warunkiem, że to będą te niebieskie, które mamu­sia wybrała") do poważnych („Wydziedziczymy cię z majątku, jeżeli nie «wybierzesz» wskazanego przez nas męża czy żony"). Spotkałem się również z takimi sytuacjami, że ojciec zatrud­niający syna, zięcia czy córkę, synową używał zwierzchnictwa w pracy do szantażu: „Wyrzucę cię z pracy, jeżeli nie postąpisz tak (w sprawach małżeństwa), jak ci mówię (czytaj: każę)". Albo nawet: „Nie dam ci wypłaty, jeżeli nie wyliczysz się z tego, na co wydasz te pieniądze". Szantaż uczuciowy stosują najczę­ściej pogubione w uczuciach mamusie, zaczynając od delikat­nego: „Nie możesz mi tego zrobić", kończąc na straszeniu: „Ja tego nie przeżyję", a nawet groźbach: „Odbiorę sobie życie". Gdyby nie to, że wszystkie powyższe przykłady pochodzą z życia, można by je uznać za nieprawdopodobne. Nawet ten najdra­styczniejszy szantaż – że odbierze sobie życie – niestety bywa wynikiem prawdziwej determinacji mamusi. Niedawno popeł­niła samobójstwo młoda teściowa pół roku po ślubie ukocha­nego syna. Mimo że akceptowała synową, że młodzi odwiedzali ją często (a może za często), dla niej życie straciło sens i ode­brała je sobie!