Od elastyczności do plastyczności

Ten sam obiekt materialny często wykazuje kontrastujące własności: odporność na zmiany i zmienność – elastyczność i plastyczność. Metalowa sprężyna po lekkim rozciągnięciu wraca do poprzedniego kształtu; jeśli jednak rozciągnąć ją zbyt mocno, przybierze na stałe nowy kształt. Podobna elastycz­ność i plastyczność cechuje zachowanie człowieka, jego warto­ści, jego osobowość. Jednostka w rozmaitych sytuacjach pozo­staje tą samą osobą, choć tkwi w niej potencjał zmian. Wystar­czy porównać odporność większości ludzi na ciosy, jakie zadaje im życie, z absolutną modyfikacją zachowań i poglądów in­nych osób. Ciągłość nie wyklucza zmiany. Mózg, źródło zacho­wania, nie jest, rzecz jasna, skonstruowany ze sprężyn, lecz ma ogólną właściwość powrotu na ustalony tor aktywności, której towarzyszy możliwość zmiany kierunku.

Szekspir rozumiał możliwość zmiany dotychczasowego zacho­wania i poglądów człowieka. W części drugiej Henryka IV Falstaff oczekuje na przyjazd swojego młodego przyjaciela Hala, którego niedawno koronowano na króla Henryka V. Falstaff zwraca się do Hala tak jak przedtem. Król jednakże, jego przy­jaciel od długiego czasu, traktuje go z pogardą: ?Nie znam cię, stary człowieku”. Ku przerażeniu Falstaffa, Hal odtrąca ?na­uczyciela i żywiciela swojego buntu” i pod groźbą śmierci naka­zuje mu trzymać się w odległości dziesięciu mil. Z początku Falstaff nie chce wierzyć, że Hal naprawdę się zmienił, i zapew­nia swoich towarzyszy, że król wkrótce poprosi go do siebie; odrzucenie, przekonuje sam siebie, jest tylko na pokaz. Nie ma racji. Młody Hal, towarzysz do szklanicy i przyjaciel Falstaffa, stał się królem Henrykiem i podczas tej przemiany nieodwołal­nie pozostawił swoją przeszłość ? łącznie z Falstaffem ? za sobą. Podjął świadomą decyzję i naprawdę się zmienił:

Nie sądźcie, że jestem tym samym, kim byłem,

Bowiem Bóg wie, i świat powinien dostrzec,

Ze odwróciłem się od mojego dawnego ja.

Ssaki, ptaki i inne zwierzęta stale się uczą i modyfikują swoje zachowanie aż do śmierci. Niekiedy dowodzi się nawet, że uczenie się opóźnia moment śmierci – przynajmniej u czło­wieka. Aktywowanie określonych obszarów mózgu może po­móc w utrzymaniu plastyczności nerwowej, tym samym zaś ochronić mózg przed zmianami degeneracyjnymi towarzyszą­cymi starości, a przynajmniej je opóźnić (to kolejny przykład zasady, iż ?narząd nie używany zanika”). Najłatwiej można to zauważyć u osób, które są ciągle aktywne umysłowo i które na emeryturze szukają źródeł stymulacji. Aktywność umysłowa może mieć także wpływ na ich aktywność fizyczną, tak więc nie zawsze można wyraźnie określić, co tak naprawdę przedłu­ża ich życie. Niemniej, jak powiedział filozof John Dewey, ?cią­głe pragnienie uczenia się to najistotniejsza właściwość, którą można ukształtować w człowieku”.

Możliwość zmian oraz wprowadzanie ich w życie są niewąt­pliwie istotne, zwłaszcza w sytuacji, gdy wczesne doświadcze­nia rozwojowe mają traumatyczny wpływ na psychikę czło­wieka. Czy jednak łatwo jest puścić przeszłość w niepamięć, jeśli rozwój jednostki przebiega według ustalonego wzorca? Jak mówiliśmy, typowe cechy osobowości i za­chowania są zazwyczaj kształtowane we wczesnej fazie życia. Zygmunt Freud kontynuował długą tradycję intelektualną, podkreślając formatywne skutki wczesnego doświadczenia. To właśnie ta teoria była dla Stelli Gibbons inspiracją do opisa­nia w Cold Comfort Farm trwałych efektów ujrzenia w dzie­ciństwie ?czegoś wstrętnego w szopie”. Laurence Sterne, w mistrzowskiej osiemnastowiecznej powieści Życie i myśli JW Pana Tristrama Shandy, jeszcze dobitniej przedstawia kształ­towanie się charakteru jednostki we wczesnej fazie życia:

Żałuję, że mój ojciec albo moja matka, albo raczej oboje, ponie­waż oboje jednako byli do tego obowiązani, nie pomyśleli, co robią, kiedy mnie poczynali… Gdyby bowiem zastanowili się we właściwy sposób, jak wiele zależy od tej ich czynności: że tyczy ona nie tylko istoty obdarzonej rozumem, lecz przypuszczalnie również ukształ­towania i konstytucji jej ciała, a być może talentów i typu umysłowości, oraz – bo i to powinni byli wziąć pod uwagę – że skłonności i humory, jakie w nich podówczas górowały, mogą wpływać na przy­szłość całego rodu tej istoty… Gdyby to należycie zważyli i przemy­śleli, i postąpili zgodnie z wynikiem swych rozumowań, najgłębiej jestem przekonany, że ukazałbym się światu w postaci zgoła innej niż ta, w jakiej ujrzą mnie zapewne czytelnicy.

Próbę pogodzenia poglądu o istotności wczesnego doświad­czenia ze stanowiskiem, że nic nie jest nieodwracalne, podjął w teorii psychoanalizy Freud. To niezwykłe jak na tamte cza­sy podejście odzwierciedlało jego stanowisko, że pozornie nie­odwracalne wpływy z dzieciństwa mogą zostać pokonane w dorosłości. Z przekonania tego wyrosła freudowska metoda terapii osób, których życie zostało zaburzone przez wczesne doświadczenie. Obecnie podejście to jest powszechnie akcep­towane i stanowi jeden z fundamentów wielkiego przemysłu poradnikowego, opartego na założeniu, że człowiek potrafi zmienić siebie. W samej rzeczy, wahadło wychyliło się teraz tak daleko, że wydaje się, iż zmiana zachowań powinna być niemal tak łatwa jak zmiana fryzury.

Wcześniejszy – i chyba przesadny – nacisk na wczesne do­świadczenia mógł zostać odrzucony z powodu swego pesymi­zmu (jeśli ktoś się spóźnił na swój rozwojowy pociąg, to nie można już mu w żaden sposób pomóc). Mamy prawo do opty­mizmu, a dowody na istnienie okresów wrażliwości w trakcie rozwoju dają się łatwo pogodzić z dowodami na późniejsze zmiany zachowania. Najlepiej jest to widoczne, gdy doświad­czenie, które mogło wywołać zmianę, nie przydarza się w póź­niejszym życiu. Niechęć do nowych potraw oznacza, że czło­wiek nie pozna smaków i obrazów, które mogłyby zmienić jego upodobania. To jednak nie tylko kwestia upodobań.

Łatwiej przyjąć do wiadomości pogląd, że zachowanie, a nawet cechy osobowościowe mogą się zmieniać, niż tezę, że zmianom ulegają ukształtowane z krwi i kości struktury fi­zyczne dorosłego człowieka. Nie trzeba o tymi przekonywać kogoś, kto czytał pierwsze zdanie Przemiany Kafki: ?Gdy Gre­gor Samsa obudził się pewnego rana z niespokojnych snów, stwierdził, że zmienił się w łóżku w potwornego robaka”. Bi­blijne pytanie: ?Czy Etiopczyk może zmienić swoją skórę, a lampart swoje pręgi?”, miało prawdopodobnie bardziej re­toryczną wymowę, przynajmniej w dosłownej interpretacji. Bez względu na to, jak trwałe wydaje się w pełni ukształtowa­ne ciało, zawsze można znaleźć przykłady, które obalają po­wszechne przekonanie, że zasadnicze zmiany są niemożliwe. Jednego z najlepszych dostarcza pewien gatunek ryb rafo­wych. Wszystkie przychodzą na świat jako osobniki żeńskie, niektóre jednak mogą zmieniać płeć po osiągnięciu dorosłości. Prawdopodobieństwo zmiany płci uzależnione jest od liczby samców w populacji. Dominujące społecznie samice zmieniają płeć, gdy stosunek liczby osobników męskich do żeńskich wy­nosi mniej niż jeden do dziesięciu. Tak więc zmiana płci zależy od statusu społecznego oraz od stosunku liczbowego samców i samic.

Typowe dla płci wzorce zachowania, takie jak styl zabawy chłopców i dziewcząt, mogą być wzmacniane bądź wygaszane w rezultacie wpływów społecznych wywieranych przez rówieś­ników, nauczycieli i rodziców. Tak samo jak chłopiec w warun­kach społecznych zmniejszających różnice płciowe staje się mniej ?chłopięcy”, niektóre nieśmiałe dzieci mogą w miarę roz­woju stawać się coraz śmielsze. Podobnie dzieci otwarte mogą się zamienić w zamknięte w sobie. Dowody na to, że kolejność urodzenia znacząco kształtuje osobowość, jeszcze raz zwraca­ją naszą uwagę na subtelną rolę doświadczenia w rozwoju. Inne czynniki, takie jak nagła zmiana sytuacji materialnej rodziny, również mogą mieć ogromny wpływ na dziecko.