Synowa wychowuje teścia?

 

Powróćmy do relacji teść-synowa. Czego by nie mówić, to jednak teść jest mężczyzną, a synowa kobietą. Normalny, cał­kowicie uporządkowany, dojrzały mężczyzna oczywiście zwra­ca uwagę na okoliczne kobiety. Leży to w jego naturze, tak jest stworzony. Więcej, kobiety są dla niego ważne w tym sensie, że chce w ich oczach wyglądać na wspaniałego, mądrego, dziel­nego i godnego podziwu mężczyznę. Kobiety są ważnym ele­mentem budowy poczucia własnej wartości dla mężczyzny. Są dla niego jakby zwierciadłem, w którym ogląda swą męskość. A już największym sukcesem i jednocześnie elementem do­wartościowującym mężczyznę jest podziw w oczach kobiety dla jego postawy, czynów, dokonań, słowem – męskości. „Praw­dziwy mężczyzna długo pozostaje pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie". I tu pojawia się szansa, aby synowa stała się ważnym elementem mobilizującym teścia do wysiłku. Może to dotyczyć nieeleganckich zachowań w codzienności, ogląda­nia niemoralnych filmów i czasopism, niedbałości o słownic­two, ubiór, czystość samochodu, porządek w domu, a nawet może pomóc w walce z zadawnionym nałogiem. Dyskretna interwencja synowej, nowej kobiety z zewnątrz, może spowo­dować, że teść staje się bardziej uprzejmy wobec własnej żony, przepuszczają w drzwiach, podaje płaszcz. Eliminuje ze słow­nictwa wyrazy wulgarne, przestaje niewybrednie żartować z głu­poty kobiet. Zachowuje się elegancko przy stole, a nawet przebiera się ze stroju roboczego, siadając do wspólnego obia­du, czego od dawna nie udawało się żonie wyegzekwować – przecież szkoda czasu, zaraz wraca do przerwanej pracy. Teść, by źle nie wypaść w oczach synowej, potrafi nawet odrzucić znoszenie do domu pornograficznych piśmideł czy zadbać o po­rządek w pokoju pracy, gdzie od lat panował nieopisany bała­gan. Gotów posprzątać, a nawet dodatkowo wymyć samochód, by w oczach synowej nie wyglądać na bałaganiarza i brudasa. Znam przypadek (i to z bardzo bliska), gdy teść, od kilkudzie­sięciu lat nałogowy palacz, na prośbę synowej (i tylko na jej prośbę) potrafił powstrzymać się od zapalenia papierosa po zje­dzeniu obiadu. W krótkim czasie dzięki prośbom i zachętom synowej rzucił definitywnie palenie. Niestety, synowa pojawiła się za późno – po kilku latach przedwcześnie, bo w wieku 62 lat, zmarł na raka.

Tak więc synowa jako ważna kobieta pojawiająca się w polu widzenia teścia może być dla niego wielką pomocą w podjęciu na nowo wysiłku, trudu własnego rozwoju, by stawać się po­dziwianym, coraz wspanialszym mężczyzną, mężem, ojcem, panem domu. Warto tę okazję dla ogólnego pożytku dobrze wykorzystać.