Polowanie na zięcia lub synową

 

Zdarza się niestety, że rodzina ewidentnie posługując się kłamstwem, knuje spisek, by upolować zięcia lub synową.

Znam np. historię, gdy rodzina „upchnęła" syna alkoholika bardzo porządnej i niczego nie spodziewającej się dziewczynie. Chłopak od początku znajomości podawał się wręcz za absty­nenta. Rzeczywiście, maskował się doskonale i w towarzystwie narzeczonej nie wypił nawet piwa. Rodzina zgodnie osłaniała syna i brata. I choć może się to wydawać nieprawdopodobne, sprawa wydała się po ślubie, w trakcie wesela. Szok, jakiego doznała żona, jest nie do opisania… Czy małżeństwo bazujące na oszustwie w sprawie ważnej zostało zawarte ważnie przed Bogiem? Lecz jest to sprawa do orzeczenia przez sąd duchow­ny – do którego zresztą krótko po ślubie trafiła.

Inna sytuacja: para studentów, on z dużego miasta, ona ze wsi. Pobrali się tuż po zakończeniu studiów. Wszystko było z obydwiema rodzinami ustalone. Młodzi zamieszkają w mieś­cie, w kawalerce po babci męża. On znalazł dobrą pracę w miej­scu zamieszkania. Krótko po ślubie żona pojechała do rodziców i tam, jako zakładniczka, została. Okazało się, że rodzina już dużo wcześniej ustaliła, nie wtajemniczając w to zięcia, że młodzi przejmą gospodarkę po rodzicach żony, którzy nie mieli swego rodzonego syna-dziedzica. Nie będę opisywał dalszych smutnych i trudnych losów tego małżeństwa.

Ukrywanie choroby osoby wchodzącej w małżeństwo, wy­magające solidarnej zmowy całej rodziny, niestety zdarza się nierzadko. A jeszcze częściej ma miejsce ukrywanie chorób w rodzinie. Pewnie jest to po prostu wstydliwe. Lecz uczciwość wymaga, by o tym powiedzieć, zwłaszcza gdy są to choroby mogące się przekazywać dziedzicznie. Szczególnie często ukrywane są choroby psychiczne. Bywa, że dopiero po ślubie małżonek dowiaduje się od sąsiadów o chorobie tego typu. Często przekłamywane są fakty. Tragiczny wypadek samocho­dowy – w wersji rodziny – np. ojca żony, okazywał się samobój­stwem będącym wynikiem choroby psychicznej właśnie.

Niestety, powyżej opisane przypadki są wyraźnie sprzeczne z uczciwością małżeńską, nie mówiąc już o elementarnej uczci­wości ludzkiej w ogóle.