Matki uczuciowo niedojrzałe

 

Niestety, wiele kobiet nie ma takiej postawy mądrej, przewi­dującej miłości. Koncentrują się nie tylko na swoich uczu­ciach, lecz wręcz na chwilowych odczuciach, które są jedyną wykładnią postępowania. Kobieta wówczas za żadne skarby świata nie pozwoli mężowi wykąpać jej" dziecka. Myśli: „Na pewno ze swymi niezgrabnymi łapami zrobiłby mojemu dziec­ku krzywdę". Postawa taka od początku fatalnie rokuje, lecz z zewnątrz złe skutki dają się zaobserwować dopiero po pewnym czasie. Dziecko staje się „własnością" mamusi. Tatuś jest od malucha odsuwany pod byle pretekstem. Jeżeli większe już dziecko opowie się w jakikolwiek sposób po stronie tatusia, jest przez mamę surowo karcone, odpowiednio ustawiane, a na­wet szykanowane. Sytuację taką matka odbiera jako zdradę w wykonaniu dziecka, nierzadko czyniąc mu ciężkie zarzuty, że np. nie kocha mamusi. Oczywiście relacja żony z mężem nie może być dobra, bo jest relacją rywalizacji i walki… o wzglę­dy dziecka. Przez lata jego wzrostu negatywna sytuacja się utrwala. Kobieta ma „swoje" dziecko, a odsunięty mąż swoją pracę zawodową, swoją aktywność społeczną czy polityczną albo swój samochód. Widziałem mężczyzn pieszczotliwie zaj­mujących się pielęgnacją ukochanego samochodu, którzy jed­nocześnie wykazywali skrajną oschłość i dystans wobec ro­dzonego dziecka. Nie był to wynik świadomie przyjętej postawy, lecz prosty skutek odsunięcia, zerwania więzi między nimi a dziećmi. W takiej sytuacji dziecko, zwykle już w wieku kilku lat, staje się domowym tyranem i jest w stanie wszystko osią­gnąć płaczem, a jak on nie wystarczy, to wybuchami histerii. Próby interwencji ojca napotykają na zdecydowany opór matki stającej w „obronie" dziecka, które jest małe, na które nie wolno podnosić głosu, a już w żadnym wypadku nie wolno mu wy­mierzyć nawet bardzo potrzebnego i uzasadnionego dobrem dziecka klapsa. Tak, klaps jest czasem po prostu bardzo po­trzebny i trzeba wówczas go wymierzyć. Jednak tylko wtedy, gdy nie można inaczej do dziecka dotrzeć, ale nigdy wtedy, gdy rodzice nie mogąc opanować zdenerwowania, rozładowują swoje napięcie i „leją" dzieciaka.

Nadmiernie obsługiwane przez matkę dziecko wzrasta zwy­kle w niezmąconym przekonaniu, że jest pępkiem świata. Równocześnie tworzy się uzależnienie uczuciowe dziecka od matki i matki od dziecka. Często mamy projektują szczegółowo karierę życiową swej pociechy, a ono, by nie ranić uczuć mamusi, stara się ją realizować. Taki rozwój wypadków zwykle prowadzi do wielkich problemów związanych z wychodzeniem młodego człowieka z domu i zakładaniem własnej rodziny.