Trud własnego rozwoju

 

Rozumny mężczyzna planujący założenie rodziny powinien zastanowić się, w jakim stopniu sam nadaje się do roli męża- ojca, analogicznie kobieta – do roli żony-matki. Człowiek, po stwierdzeniu własnej nieidealności (co powinien uznać każdy będący przy zdrowych zmysłach), powinien się zdecydować na podjęcie trudu własnego rozwoju. Chodzi tu, z jednej strony, o rozwój ogólny w człowieczeństwie, a z drugiej strony – o uzdol­nienie do podjęcia konkretnych zadań żony-matki lub męża- ojca. Wszyscy ludzie, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, powinni podjąć trud pokonywania własnego egoizmu. Jednym z naj­lepszych sposobów jest zaangażowanie się w pracę na rzecz innych, altruistyczną pomoc bez żadnego liczenia na własną korzyść. Jest to praktyczna lekcja przygotowująca do świad­czenia miłości. Jednak wielu ludzi ma tego typu działania w głębokiej pogardzie. Określają mianem naiwniaków czy wręcz Jeleni" osoby angażujące się w ten sposób. Paradoks, że ci pogardliwie patrzący na „nieżyciowych altruistów", na „cha­rytatywnych naiwniaków" liczą na to, że kiedyś sami przeżyją wielką miłość. To oczekiwanie (czasami wręcz żądanie) bez zmiany wewnętrznej postawy z pewnością się nie spełni, bo jest po prostu nierealne. W pewnym sensie w dzisiejszym świe­cie pełnym nierówności panuje jednak sprawiedliwość. Tylko ten, kto podejmie trud własnego rozwoju, i pokona, choćby częściowo, swój egoizm, ma szansę na nagrodę w postaci prze­żywania prawdziwej miłości oraz wszelkich radości i szczęścia z nią związanych. Rzecz jasna, mówię tu o prawdziwej miłości, a nie o powierzchownych przyjemnościach, którym świat dziś miano miłości przyznaje.

Życie człowieka jest procesem, który może przynieść wspa­niałe owoce jedynie wtedy, gdy podjęta zostanie przez niego wolna, świadoma i odpowiedzialna decyzja o własnym rozwo­ju. Decyzji takiej powinna towarzyszyć gotowość poniesienia trudu, nieraz bolesnego borykania się z samym sobą, ze swymi wadami, słabościami, ze swym egoizmem. Decyzja o pracy nad własnym rozwojem powinna być rozumna, a więc powinna zawierać model, wizję celu, do którego proces rozwoju ma pro­wadzić. Jedynym godnym poświęcenia życia celem jest mi­łość, tak więc rozwój osobisty powinien uzdalniać do miłości.

Jednak drogi miłości mogą być różne. I choć najpowszech­niejszym powołaniem życiowym jest małżeństwo, nie jest to jedyna sensowna droga realizacji miłości w życiu. Wystarczy przypomnieć Matkę Teresę z Kalkuty, by zobaczyć, jak piękna może być droga miłości osoby poświęconej Chrystusowi i słu­żącej ubogim bezgranicznie, bezinteresownie, bez liczenia na jakąkolwiek zapłatę. A to właśnie – całkowite oddanie siebie, tak charakterystyczne dla prawdziwej miłości – jest takie obce dzisiejszemu światu. Trudno się dziwić, że świat, odwróciwszy się od cywilizacji miłości, cierpi ogromnie i staje się cywili­zacją śmierci, samozagłady.