Kandydat inny niż ustalili rodzice

 

Zdarza się, pomimo istotnych kulturowych przemian, że rodzice nadal sami ustalają, kto będzie najlepszym mężem czy żoną dla ich dziecka. Bez wątpienia jest to wyrazem jakiejś troski. Wybór pada zwykle na dziecko przyjaciół, których do­brze znają i wiedzą, że są przyzwoitymi ludźmi. W zasadzie nie byłoby w tym nic złego, gdyby… ich dziecko samodzielnie do­konało tego samego wyboru. Niestety, często sztywność stano­wiska rodziców prowadzi do poważnych trudności. Zdarza się, że inny kandydat na małżonka, dobry i niczemu nie winny, jest szykanowany przez przyszłych teściów, lecz mimo to do­chodzi do ślubu. Łatwo sobie wyobrazić, ile niepotrzebnych ran i jakim bólem będą nasycone relacje rodzinne. Skutki ciągną się latami.

Nieraz bywa, że „zwyciężają" rodzice i odpędzają skutecznie wszystkich kandydatów do ręki ich dziecka. Wówczas osiągają pełen sukces, bo ich dziecko poddaje się zrezygnowane i bez dalszej walki zgadza się na kandydata wymarzonego przez rodziców. Ta sytuacja rokuje źle. Bo oto gdy dochodzi do po­ważniejszego konfliktu małżeńskiego, przymuszony do ślubu czuje się zwolniony z odpowiedzialności za losy rodziny, bo wszystko jest winą rodziców – oni mu kazali. Dodajmy jednak, że takie sytuacje uległości młodych są coraz rzadsze i młodzi zwykle podejmują dziś decyzje samodzielne, czasem jawnie wbrew woli rodziców. Niestety, często bardzo lekkomyślnie, pochopnie i mało roztropnie.