wózki dla dzieci, wózki dziecięce, wózek dziecięcy, wózek dla dziecka,

Seksualizm, intymność i poczucie winy

 Niektórzy sądzą, że to słowo oznacza stosu­nek seksualny, lecz w rzeczywistości ma o wiele szer­sze znaczenie. Składają się na nie: ogólny stosunek do seksu, odczucia związane z przemianami ciała, ro­mantyczne i seksualne fantazjowanie, masturbacja, dziecięce gry miłosne, odczucia homoseksualne, mło­dzieńcze wyobrażenia, zauroczenia, przytulania, cało­wania, pieszczoty oraz inne formy fizycznej bliskości.


Intymność

Dla większości ludzi ich seksualizm jest sprawą bardzo intymną. Niektórzy młodzi ludzie w okresie dojrzewania stają się tak bardzo nieśmiali, że wstydzą się swojej nagości przed członkami najbliższej rodziny, krępują się również rozmawiać o przemianach, jakie w nich zachodzą. Niektórzy wstydzą się miesiączki czy polucji i nie chcą, żeby ktokolwiek w rodzinie o tym wiedział.

Można również wstydzić się mówić o swoich uczu­ciach. Niektóre nastolatki z powodu nieśmiałości nie potrafią rozmawiać o swoich miłościach czy marze­niach. Masturbacja jest właśnie przykładem takiego żenującego ich tematu. Można wstydzić się również rozmów o formach kontaktów fizycznych. Zażenowa­nie w tych sprawach jest reakcją jak najbardziej nor­malną. Potrzeba intymności, skrępowanie to zjawisko zupełnie naturalne. Wcale nie oznacza jakichś uprze­dzeń, obsesji czy odchyleń od normy. Świadczy o tym, że jesteś normalna.


Poczucie winy

Jest jednak różnica między wstydem czy nieśmia­łością a poczuciem winy za swoją seksualność. Niektó­re dzieci nie są zawstydzone czy nieśmiałe, ale czują się winne i zhańbione niektórymi przejawami własne­go seksualizmu.

Kiedy młodzi ludzie mówią, że czują się winni, py­tam zawsze, dlaczego. Czy to, czego się wstydzą, ma związek z krzywdą ich lub innych? Jeśli odpowiedź brzmi „nie", radzę pozbyć się tego poczucia winy. Jeśli okaże się inaczej, trzeba naprawić ten błąd i starać się go unikać w przyszłości.

Nawet jeśli naprawdę zrobiło się coś, czego można się wstydzić, niekoniecznie musi być to bardzo poważ­ne. Na przykład możesz się czuć winna, że flirtowałaś z chłopakiem przyjaciółki. Nie jest to jednak tak dras­tyczna sytuacja jak przedstawiona poniżej przez pięt­nastoletniego chłopaka, który zmuszał swoją dziew­czynę do tego, na co nie miała ochoty.

Nie chciała się posunąć dalej niż przytulanie, a ja ją zmusiłem do… Nie doszło co prawda do stosunku, ale do rzeczy, na które nie miała ochoty. Nie użyłem siły, ale byłem natarczywy. Teraz czuję się jak zboczeniec, a ona czuje się nieswojo. Stosunki mię­dzy nami znacznie się pogorszyły. Nie ma już ciepła i bliskości.

Ten chłopiec uraził poczucie godności dziewczyny i nabrał niesmaku do samego siebie. Osłabił ich wza­jemną więź.Zdarzają się również bardzo niepokojące przypadki. Jeśli zataisz fakt, że cierpisz na chorobę weneryczną lub jeśli okłamiesz partnera co do użycia środków an­tykoncepcyjnych, a to doprowadzi do niechcianej cią­ży, skutki mogą być nader poważne. Na ogół im więk­sza wina, tym trudniej się pozbyć wyrzutów sumienia, mimo że zrobiłeś wszystko, aby wynagrodzić szkodę.

Pamiętać jednak należy i o tym, że wszyscy jesteś­my ludźmi i że wszyscy popełniamy błędy. Jeśli napra­wiłaś krzywdę, zweryfikowałaś swoje zachowanie, ważne jest, by potrafić sobie wybaczyć i żyć dalej.

Zwróć też uwagę, że te same czyny przez różnych ludzi zostaną różnie ocenione. Weźmy przykład ona­nizmu, z którego powodu wielu młodych ludzi czuje wyrzuty sumienia. Osobiście uważam to za coś nor­malnego i nieszkodliwego. Tych, którzy podzielają moją opinię, nie będą dręczyły skrupuły i poczucie wi­ny. Jeśli jednak stoi to w sprzeczności z czyimiś prze­konaniami moralnymi, lepiej byłoby spróbować zre­zygnować, bo wyrzutami sumienia można także wy­rządzić sobie krzywdę.

Reakcje ludzi na sytuacje, w jakich czują się winni, zależą nie tylko od natury ich czynu, ale także od ich przekonań. Zdarza się, że niektóre osoby czują się win­ne za to, za co nikt inny by winny się nie czuł. Pewna szesnastoletnia dziewczyna napisała:

Zawsze kiedy pocałuję się ze swoim chłopakiem, to później bar­dzo się tego wstydzę. Nie w trakcie, ale potem. Wiem, że to jest nienormalne, ale nic nie mogę na to poradzić. Jak mam to prze­zwyciężyć?

Ta dziewczyna czuła się zawstydzona, że całowała się na do widzenia ze swoim chłopcem. Nie jest to przy­padek odosobniony. Niektóre nastolatki czują się win­ne, mimo że nic złego nie zrobiły.

Pomocne przy czymś takim będzie zastanowienie się nad przyczynami wstydu. Być może dzieje się tak pod wpływem ważnej osoby (ojca lub matki), grupy (na przykład religijnej), władz lub po prostu społeczeństwa jako całości. Do niedawna większość ludzi miała bar­dzo negatywny stosunek do seksualności. W czasach naszych dziadków seksualne marzenia i myśli trakto­wane były jako nieczyste, zwłaszcza u kobiet. Kobiety, którym seks sprawiał przyjemność, traktowane były jako wyuzdane i złe. Wiele osób sądziło, że stosunki płciowe są grzeszne, nawet po ślubie. Dopuszczalne by­ły tylko w celach prokreacyjnych.

Oczywiście dziś wygląda to zupełnie inaczej, więk­szość ludzi ma pozytywny stosunek do tej sfery życia, chociaż zdarzają się i inne poglądy. Ludzie, którzy myślą o seksie jako o czymś złym, mogą nawet nie wy­rażać się o nim negatywnie, ale w inny sposób przeka­żą tę postawę swoim dzieciom. Tacy rodzice mogą gnie­wać się na dziecko, gdy dotyka swoich narządów płcio­wych. Wtedy nabiera ono przekonania, że jest to czymś paskudnym, wulgarnym. Gdy dziecko dorośnie, będzie się wstydzić miesiączki czy polucji nocnych.

Nic dziwnego, że są osoby, które czują się winne, choć nie wyrządziły nikomu krzywdy. Pozbycie się ta­kich uczuć może okazać się naprawdę trudne. Lecz świadomość ich genezy może pomóc w ich przezwycię­żeniu. Człowiek może i potrafi nauczyć się, jak uwolnić się od winy. Jeśli więc masz podobne odczucia, choć nikomu nie wyrządziłaś krzywdy, pomyśl, skąd się bio­rą, tak byś i ty mogła cieszyć się swoim seksualizmem.

Podejmowanie decyzji związanych z życiem seksualnym

Każda decyzja dwojga młodych ludzi o tym, że chcą ze sobą chodzić, może się wiązać z problemem kontak­tów seksualnych. Kiedy dwoje ludzi podoba się sobie, jest naturalne, że chcą być ze sobą jak najbliżej. Może to oznaczać trzymanie się za rękę czy pocałunek na dzień dobry i do widzenia. Lecz może też znaczyć coś tak intymnego, jak stosunek płciowy.

Dla niektórych młodych ludzi określenie stopnia fi­zycznej bliskości nie stwarza aż takiego problemu. Podejmując decyzję, kierują się zasadami religijnymi i moralnymi. Są jednak i tacy, którzy nie wiedzą dok­ładnie, co jest właściwe, a co nie w momencie decydo­wania o stopniu zbliżenia. Nawet ci, którzy mają silnie ugruntowane pojęcie na temat moralności, czasami z trudem opanowują chęć zbliżenia z ukochaną osobą. Zazwyczaj na lekcjach poświęcam dużo czasu temu problemowi. W tej książce spróbuję odpowiedzieć na pytania najczęściej zadawane.

Jeśli istniałyby rozwiązania, które każdy bez wyjąt­ku by akceptował, zadanie nauczycieli i wychowaw­ców byłoby o wiele łatwiejsze. Oczywiście tak nie jest.

Spróbujemy więc przedstawić różne opinie, wyjaśnić, dlaczego niektórzy ludzie myślą tak, a nie inaczej. Nie będziemy opowiadać się po żadnej ze stron. Uważamy, że młodzi ludzie powinni raczej poznać różne punkty widzenia dotyczące tych zagadnień i samodzielnie wybrać to, co wydaje im się najsłuszniejsze.

Często młodzi ludzie, zapytani, dlaczego podjęli ta­ką, a nie inną decyzję, odpowiadają: „Wszyscy tak ro­bią". Nie tylko nie mają racji mówiąc „wszyscy", bo przecież tego nie wiedzą, ale nawet jeśli wszyscy właś­nie tak postępują, to nie znaczy, że to właśnie jest dob­re dla ciebie.

Poza tym, niektórzy młodzi ludzie nie mają własne­go zdania na ten temat, bezmyślnie przyjmują to, co mówią rodzice czy religia. Nie chcemy was nakłaniać do nieposłuszeństwa wobec rodziców czy odrzucenia wartości religijnych. Wręcz przeciwnie, sądzimy, że re­ligia i rodzice są bardzo dobrymi doradcami. Jednak częste są przypadki, że młodzi ludzie, którzy po prostu przejęli od kogoś zasady bez przemyślenia ich, nieraz popadają w konflikt ze sobą, kiedy trzeba podjąć decy­zję dotyczącą życia płciowego. Nie mając swojego krę­gosłupa, nie umieją sobie poradzić, uginają się pod pre­sją potrzeb seksualnych, przeżywają dramaty. Może wtedy dojść do odrzucenia tych wartości. Dzieje się tak dlatego, że naprawdę to nie były ich wartości, przejęli je od kogoś innego, automatycznie. Wartości stają się twoje wtedy, gdy poznasz inne punkty widzenia i sam świadomie wybierzesz to, co możesz uznać za swoje i czym będziesz chciał kierować się w życiu.

Chciałabym mieć chłopca, ale czy ktoś, kto ma dopiero jede­naście lat, może odbywać stosunek? W mojej klasie jest chło­piec, który mi się podoba i któremu ja się podobam. Jednak boję się seksu. Co mam robić? Po pierwszej randce pocało­waliśmy się. Chcę z nim chodzić, ale co będzie, jeśli zajdę w ciążę?

Tego typu pytania na ogół zadają nawet młodsze dzieci. Pierwszy raz słysząc podobne pytania byłam za­szokowana, że młodzi ludzie w taki właśnie sposób zastanawiają się, czy są gotowi do współżycia. Później zdałam sobie sprawę, że te pytania są wynikiem po­mieszania pojęć. Niektóre osoby uważały, że współży­cie należy rozpocząć jak tylko zacznie się ze sobą cho­dzić. Dla wielu z nich chodzenie z kimś automatycznie oznaczało utrzymywanie z tą osobą stosunków seksu­alnych.

Naturalnie w rzeczywistości tak nie jest, ale nale­żałoby dociec, skąd dzieci mają tego typu wyobrażenia. Zauważcie, że w romansach bohaterowie, którzy spo­tykają się po raz pierwszy na jednej stronie, namiętnie całują się już na następnej. W filmach dwoje nieznajo­mych wymienia spojrzenia i w następnej chwili są już w łóżku.

W życiu wygląda to, na szczęście, zupełnie inaczej. Związek uczuciowy przechodzi wiele etapów fizycznej bliskości, zanim dojdzie do stosunku, jeśli w ogóle do niego dojdzie.

Proszę więc, miej odrobinę krytycyzmu wobec tego, o czym czytasz w powieściach i co widzisz na ekra­nie. Bycie z kimś wcale nie oznacza odbywania stosunków, całowania ani nawet trzymania się za ręce. To, co robicie, zależy tylko od was i nigdy nie wolno zmuszać siebie ani kogoś do robienia tego, co wydaje się niewłaściwe.

Czym jest tak zwane całowanie z języczkiem? Czy jest to właściwy sposób całowania?

Przy tym sposobie całowania wsuwa się język głę­boko w usta partnera. Niektórzy to lubią inni nie. Nie ma w tym nic niewłaściwego. Niektórzy tylko dotykają ust partnera czubkiem języka. Jeszcze innym udaje się wzajemne wsunięcie w usta swoich języków. Nie ma co do tego żadnych zasad.

Co znaczą wyrazy necking i petting?

Niektórzy ludzie słowem necking określają długo­trwałe całowanie się z kimś. Różnie definiowane jest słowo petting. Niektórzy rozróżniają lekki petting, kie­dy mężczyzna głaszcze piersi kobiety i mocny petting, to znaczy dotykanie i gładzenie narządów płciowych. Inni rozróżniają pieszczoty zewnętrzne, przez ubranie, i wewnętrzne – gołego ciała.

Czy jest wzajemne onanizowanie się? Co oznacza „nierobie- nie wszystkiego" i „pójście na całość"?

Wzajemne onanizowanie się oznacza onanizowanie się w tym samym czasie co druga osoba lub gdy dwie osoby robią to sobie nawzajem. Przez „nierobienie wszystkiego" rozumie się, że mimo iż dwie osoby są bardzo blisko fizycznie ze sobą, nie dochodzi do stosun­ku. Polega to na przykład na pieszczotach i seksie o- ralnym, wzajemnym onanizowaniu się itd. „Pójście na całość" to stosunek seksualny, czyli wprowadzenie członka do pochwy.

Czy można całować się już na pierwszej randce? Czy nie na­leży dopuścić do pieszczot? Co oznacza „posunąć się za da­leko"? Czy można robić wszystko, ale powstrzymać się od stosunku?

Jak już wcześniej stwierdziłyśmy, na te pytania is­tnieją bardzo różne odpowiedzi. Na przykład niektórzy uważają, że nie powinno się całować na pierwszej rand­ce, a inni traktują to jako rzecz całkowicie normalną. Niektórzy uważają pieszczoty za coś złego, inni nie myślą, że to jest złe, ale sądzą, że młodzi ludzie nie powinni tego robić, gdyż nie mając zbyt dużego doś­wiadczenia, mogliby się nie opanować i posunąć za da­leko. Bywają jeszcze inne opinie, ale są też tacy, którzy w ogóle nie mają na ten temat poglądów.

W odpowiedziach młodych ludzi na te pytania wi­doczny jest wpływ wychowania, opinii znajomych, wyznawanej religii, własnych przeżyć emocjonalnych. Mimo występujących różnic sądzimy, że są pewne re­guły, które mogą stosować wszyscy bez względu na przekonania i opinie otoczenia.

1.        Niezależnie od tego czy jest to francuski pocałunek, petting czy stosunek płciowy, nie rób niczego pod presją. Rób tylko to, czego jesteś naprawdę pewna, że chcesz. Jesteś jeszcze bardzo młoda i możesz spo­kojnie poczekać do momentu, w którym będziesz pewna, czego chcesz.

2.        Zastanów się, co czujesz do drugiej osoby. Czy jest to ktoś, do kogo masz zaufanie? Czy ta osoba nie będzie plotkować na twój temat? Czy chcesz bliskoś­ci fizycznej z nią dlatego, że coś do niej czujesz, czy po prostu z ciekawości? Normalne jest, że młodzi lu­dzie chcą wiedzieć, j akie ma się wtedy odczucia. Na­leży jednak pamiętać, że zrobienie tego tylko z cie­kawości nie prowadzi do niczego dobrego.

3.        Odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego chcesz to zro­bić. Prawdziwe przyczyny mogą nie mieć nic wspól­nego z twoimi uczuciami do tej osoby, ani nawet z ciekawością. Może po prostu masz nadzieję udo­wodnić sobie, że jesteś już dorosła, chcesz być bar­dziej popularna lub po prostu boisz się go stracić. Zgoda na kontakt fizyczny nie rozwiązuje żadnego z tych problemów. Przeciwnie, może stworzyć nowe.

4.        Nie zmuszaj nigdy drugiej strony do zrobienia cze­gokolwiek, na co nie ma ochoty. Może to przybrać formę zachęcenia dziewczyny przez chłopaka do zrobienia czegoś więcej niż chce. Dziewczyna nie po­winna traktować chłopca jak mięczaka, jeśli nie nakłania jej do „pójścia dalej".

5.        Na stwierdzenia w stylu: „Jeśli mnie kochasz, zrób­my to", „Wszyscy to robią", „Jak nie chcesz, to znaj­dę sobie kogoś innego" odpowiadaj zawsze: „Jeśli ci naprawdę na mnie zależy, nie zmuszaj mnie", „U- dowodnij, że ci na mnie zależy, rezygnując z tego", „Droga wolna, znajdź kogoś innego" lub „Jeśli wszyscy to robią, to nie będziesz miał problemu ze znalezieniem kogoś, kto się na to zgodzi".

6.        Nie zakładaj, że wiesz, o czym myśli druga osoba – zawsze się jej o to pytaj. Wielu nastolatków rozpo­czyna współżycie, chociaż tego wcale nie chce, są­dząc, że chce tego druga strona. Zdarza się, że żadna tego nie pragnie. Zanim zdecydujesz się na zbliże­nie, porozmawiajcie ze sobą.

7.        Nie obawiaj się powiedzieć „nie". Czasami młodzi ludzie godzą się na kontakty seksualne, ponieważ boją się urazić odmową swojego partnera. Uczono was, że nie wolno być egoistą. Twój seksualizm jest taką sferą życia, gdzie masz prawo zachowywać się egoistycznie. Jeśli nie chcesz kontaktów seksual­nych, powiedz „nie".

8.        Nie wyrzucaj sobie zbyt mocno, jeśli zachowałaś się niewłaściwie czy zrobiłaś coś, czego żałujesz. Postę­powania w sferze seksualnej też trzeba się nauczyć, a jak wiadomo każde uczenie się jest związane z po­pełnianiem błędów. Na przyszłość będziesz już mądrzejsza i nie powtórzysz tego błędu.

W jakim wieku można rozpocząć stosunki seksualne? Czy do­puszczalne są kontakty seksualne przed małżeństwem mię­dzy osobami, które się kochają? Dlaczego wokół seksu robi się tyle hałasu? Dlaczego dwoje ludzi, którzy chcą iść ze sobą do łóżka, nie może tego zrobić tak po prostu?

Mimo że każde z tych pytań brzmi inaczej, wszyst­kie dotyczą jednego zagadnienia: kiedy można współ­żyć z drugą osobą. I raz jeszcze pojawia się sytuacja, gdy nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Niektórzy sądzą, że współżyć mogą ze sobą osoby dorosłe. Dla nich dorosłość jest to osiągnięcie pewnego wieku (mniej więcej osiemnaście – dwadzieścia jeden lat). Dla innych jest to pełna samodzielność polegająca głównie na niezależności finansowej od rodziców. Jesz­cze inni przyjmują „prawny" punkt widzenia: upraw­nieni do współżycia płciowego są ci, którzy osiągnęli wiek zgodny z przepisami prawa, różnymi w poszcze­gólnych państwach.

Niemniej jednak dla większości ludzi to nie wiek ma największe znaczenie. Wielu sądzi, że nie powinno się rozpoczynać współżycia przed ślubem. I to wcale nie­koniecznie ze względów religijnych. Oczywiście dla wielu osób fakt, że prawo kościelne zabrania stosun­ków seksualnych przed ślubem ma decydujące znacze­nie. Inni kierują się względami praktycznymi, to zna­czy chęcią uniknięcia niepożądanej ciąży. Na ogół lu­dzie ci sprzeciwiają się aborcji uważając, że decyzja o rozpoczęciu współżycia nie dotyczy tylko i wyłącznie dwojga kochanków. Wiąże się też z odpowiedzialnoś­cią za dziecko, które mogłoby być poczęte.
Są również inne przyczyny skłaniające niektórych do powstrzymywania się od współżycia przed ślubem. Jeden z naszych rozmówców, nazwałyśmy go „Char- lie", którym nie kierowały wcale względy religijne, w taki sposób uzasadnił swoje stanowisko:


Obydwoje z żoną postanowiliśmy czekać ze współżyciem aż do ślubu, co obecnie nie zdarza się zbyt często. Nie żałuję jednak tej decyzji. Gdybyśmy wcześniej mieli już jakieś kontakty seksual­ne, bylibyśmy bardziej doświadczeni. Niemniej jednak zdoby­wanie doświadczenia razem było dla nas wielką radością. Nie musieliśmy się przejmować tym, czy byliśmy tak samo dobrymi kochankami jak ci, z którymi współżyliśmy poprzednio. Czu­łem, że udowodniliśmy sobie tym nawzajem, że nie zależało nam wyłącznie na seksie, ale że darzyliśmy się szczerym uczuciem. Mieliśmy do siebie zaufanie, a to dawało nam poczucie bezpie­czeństwa. Nie musieliśmy się obawiać, że nieudany początek byłby równoznaczny z końcem naszej znajomości. Rzeczywiście za pierwszym razem nie wyszło to nam najlepiej. Byliśmy spe­szeni i niezręczni. Dzięki wzajemnemu szacunkowi i zaufaniu nauczyliśmy się z czasem być dobrymi kochankami.

Są ludzie, dla których czynnikiem decydującym o rozpoczęciu współżycia jest charakter i długość związku. Niektóre osoby są przekonane, że do zbliże­nia uprawnia prawdziwa miłość. Zdaniem innych by­cie ze sobą dłuższy czas w poważnym, trwałym związ­ku wystarczy do rozpoczęcia współżycia. Są i tacy, któ­rzy uważają, że dwie strony powinny być dostatecznie dojrzałe.
Oczywiście nie da się zmierzyć stopnia zakochania, dojrzałości czy natury związku. Ludzie kierujący się tymi zasadami zwracają głównie uwagę na przeżycia emocjonalne, których dostarcza im seks. Należy jed­nak pamiętać, że ponieważ seks wiąże się z silnymi przeżyciami, bardzo łatwo wtedy zranić drugą osobę. Kiedy rodzice odwodzą swoje dzieci od współżycia, kie­rują się nie tylko kwestią ciąży czy moralności, ale tak­że troską, by ich dziecko nie cierpiało.

Trzeba ponadto zdać sobie sprawę, że seksu trzeba się nauczyć, a to wcale nie jest takie łatwe, jak by się mogło wydawać. Jeśli ludzi nie łączy głęboka miłość, trudno oczekiwać, że ktoś zechce czekać, aż seks zacz­nie sprawiać oczekiwaną satysfakcję. Dochodzi wtedy do rozstania, ale rozstający się zabiorą ze sobą bagaż niedobrych uczuć, często przekonanie o własnej krzywdzie.

Oto opinia młodej dziewczyny, która wyjaśnia, dla­czego nie chciała rozpoczynać współżycia, dopóki nie spotka kogoś, z kim stworzy trwały związek.


Mam przyjaciółki, które uważają, że wszystkie, nawet najbar­dziej zaawansowane pieszczoty bez stosunku nie są seksem. Dla nich nie jest on niczym szczególnym. Może jestem zbyt roman­tyczna, ale dla mnie seks jest czymś wyjątkowym. Oczywiście można się kochać z każdym, ale wtedy seks odarty jest z emoc­jonalnej warstwy. Mam wrażenie, że przez takie praktyki czło­wiek staje się zimny, nieczuły i gruboskórny. Jakby zabijał własne wnętrze i niezdolny jest już więcej do głębokich przeżyć.

Dla niektórych ludzi nie ma wcale znaczenia, czy jest między nimi uczucie i czy jest to coś trwałego. Uważają, że jeśli dwoje ludzi podoba się sobie, powinni współżyć bez żadnych przeszkód. Ich zdaniem wszys­tkie te ograniczenia i zasady nie mają sensu, są dla nich zbyt krępujące. Seks bowiem jest rzeczą natural­ną i powinno się go uprawiać zawsze, gdy ma się na to ochotę pod warunkiem, że obie strony tego chcą. Sto­sunek z kimś przed chwilą poznanym jest równie dob­ry co z wieloletnim partnerem. Zauważcie jednak pew­ną prawidłowość. Nie każdy, kto głosi takie poglądy, postępuje w ten sposób.

Są więc różne poglądy: religijne, moralne, emocjo­nalne i praktyczne, dla których ludzie nie zgadzają się z nazbyt swobodnym podejściem do seksu. Trzeba wspomnieć jeszcze o powodach natury medycznej. Przypadkowy seks grozi zarażeniem się AIDS lub cho­robami wenerycznymi, co "nierzadko prowadzi do tra­gedii. Właśnie z tego powodu wielu młodych ludzi obecnie uważa przypadkowy seks za zbyt ryzykowny.

Jak dotąd, przedstawiłam bardzo sprecyzowane poglądy na temat seksu. Niemniej jednak jest wielu ludzi, którzy nie mają na ten temat żadnych przemyś­leń. Dobrze jest wtedy rozmawiać na ten temat z inny­mi. Pamiętaj jednak, że ostateczną decyzję dotyczącą tej sfery twojego życia podejmujesz ty.

Nie wyłączaj (jak to się często obecnie dzieje) z tych rozmów swoich rodziców. Może to być dla ciebie bardzo duża niespodzianka, gdy się okaże, że twoi rodzice mie­li te same dylematy, przed którymi ty teraz stajesz. Młodzi ludzie niechętnie rozmawiają na ten temat ze swoimi rodzicami, z góry zakładając, że rodzice nie mo­gą ich zrozumieć lub że mają konserwatywne poglądy. Jeśli tak jest, prawdopodobnie mają swoje powody, ale nawet jeśli się z nimi nie zgadzasz, możesz się od nich czegoś nauczyć. Możesz także porozmawiać z innymi dorosłymi, ciocią, wujkiem, siostrą, bratem czy star­szym przyjacielem.