Od Eton do Waterloo

Po swoim słynnym zwycięstwie nad Napoleonem w 1815 roku książę Wellington powiedział ponoć, że bitwa pod Water­loo została wygrana na boiskach Eton. Za owym apokryficz­nym stwierdzeniem kryło się przesłanie, że poglądy, dyscypli­na i duch zespołowy zdobyte podczas zabaw z rówieśnikami w dzieciństwie zaowocowały później na prawdziwych polach walki. Pełne rygorów życie w angielskiej szkole wpoiło praw­dopodobnie oficerom Wellingtona umiejętności, dzięki którym zwyciężyli potem w walce. (Ponad sto lat później George Or­well, który sam był uczniem Eton, kwaśno zauważył, że bez względu na to, czy bitwa pod Waterloo została wygrana na boiskach Eton, wszystkie otwierające bitwy następnych bry­tyjskich wojen zostały tam przegrane.)

Przekonanie, że zabawa dziecka ma jakiś poważny cel, na przykład zdobywanie umiejętności i doświadczenia potrzeb­nych w wieku dorosłym, było podstawą historycznego myśle­nia o zachowaniach zabawowych. Dla przykładu w szesnastym wieku francuski eseista Montaigne napisał, że: ?dzieci nie ba­wią się na żarty; te zabawy powinny być postrzegane jako ich najpoważniejsze zajęcie”. Platon, ponad dwa tysiące lat przed przyjściem na świat Wellingtona, jeszcze dobitniej wyrażał się o roli zabawy w rozwoju, pisząc w swoich Prawach:

Twierdzę, że każdy, kto chce być dobry w swoim zawodzie, musi go ćwiczyć już od maleńkości, wykorzystując wszystkie odpowiada­jące mu narzędzia zarówno podczas zabawy, jak i pracy. Na przy­kład przyszły dobry budowniczy musi stawiać domy z zabawek, a przyszły dobry rolnik bawić się w uprawę ziemi. Wychowawcy z kolei muszą zapewnić każdemu dziecku zabawki wzorowane na prawdziwych narzędziach. Oprócz tego dzieci powinny otrzymywać podstawowe informacje we wszystkich niezbędnych przedmiotach;

na przykład stolarz – jak używać przymiaru i dokonywać pomia­rów, żołnierz – jak jeździć konno bądź wykonywać inne żołnierskie powinności. Tak więc za pomocą zabawy powinniśmy starać się ukierunkowywać upodobania i potrzeby dzieci ku temu, co stanowi ich ostateczne przeznaczenie. Co najważniejsze, powtarzam, edu­kowanie stanowi naturę wychowania, które nakłania duszę bawią­cego się dziecka do umiłowania zawodu, w którym musi być mi­strzem, kiedy stanie się dorosłym człowiekiem.

Platon podkreślał, że zabawa w dzieciństwie jest ważna w kontekście rozwoju umiejętności dorosłego człowieka. W pew­nym sensie zabawa tworzy podwaliny zachowań dorosłego. Jednak porównywanie rozwoju behawioralnego do procesu stawiania budynków jest jedynie po części trafione, gdyż w połowie dorosłe zwierzęta, w przeciwieństwie do w połowie wzniesionych budynków, muszą przetrwać i znaleźć materiały do dalszej budowy. Niemniej jedna z metafor ?budowlanych” – stawianie rusztowań – pomaga zrozumieć charakter rozwoju. Rusztowanie jest potrzebne podczas budowy, lecz demontuje się je po ukończeniu budynku. Zabawa to rusztowanie rozwo­jowe. Jego funkcja biologiczna polega na wspieraniu tworze­nia dorosłej osoby, a kiedy praca jest zakończona, znika.

Jednostki są aktywnymi uczestnikami własnego rozwoju – wchodzą w reakcje ze światem zewnętrznym, aby zdobyć od­powiednie doświadczenie. Aktywność w środowisku jest nie­zmiernie korzystna, badanie świata odbywa się bowiem z róż­nych perspektyw – a świat rzadko kiedy wygląda tak samo z różnych perspektyw. Psycholog dziecięcy Jean Piaget doce­niał wagę aktywnego zaangażowania w konstruowanie funk­cjonalnej znajomości środowiska7. Bierze z niej początek wiele umiejętności: rozpoznawanie przedmiotów; rozumienie związ­ków przyczynowo-skutkowych; odkrywanie, że trzeba prze- aranżowywać otoczenie, aby coś zrozumieć; uczenie się, co wolno, a czego nie wolno w stosunku do innych. Wszystkie te odkrycia przynoszą jednostce ogromne korzyści, a wiele z nich jest efektem zabawy.

Powszechnie uważa się, że – tak jak to jest u człowieka – pozornie bezcelowe zachowanie zabawowe młodych zwierząt przynosi im korzyści biologiczne na dalszych etapach rozwoju. Charakter owych korzyści jest kwestią sporną, brakuje bo­wiem konkretnych dowodów pozwalających rozróżnić rozma­ite możliwości. Lista obejmuje nabywanie i doskonalenie sprawności fizycznej niezbędnej w późniejszymi życiu, dosko­nalenie umiejętności rozwiązywania problemów, utrwalanie relacji społecznych i odpowiednie dostrajanie układu mięśnio­wego oraz nerwowego.

Godną uwagi cechą układu nerwowego ssaków jest nadmiar połączeń między komórkami nerwowymi na początku rozwo­ju. W miarę rozwoju jednostki wiele z tych połączeń zanika, a część komórek obumiera. Zachowywane są jedynie połącze­nia aktywne. Proces ten, zachodzący w układzie nerwowym, nie jest – czego się niektórzy obawiają – wczesnym objawem starzenia, lecz raczej odzwierciedleniem coraz większej efek­tywności systemów klasyfikujących, kierujących i kontrolują­cych organizm. Te wewnętrzne zmiany dają o sobie znać w zachowaniu. Młode zwierzę, ćwicząc podczas zabawy ste­reotypowe ruchy, które później będzie wykonywać ?na serio”, poprawia ich koordynację i efektywność. Krótkie skoki młodej gazeli podczas zabawy mogą przynieść niemal natychmiast korzyści, gdy grozi jej niebezpieczeństwo ze strony geparda czy innego drapieżnika9. Młode geparda z kolei muszą szybko opanować umiejętność biegania i skakania, aby umknąć przed lwami i hienami.

Młode zwierzęta przez zabawę zapoznają się z topografią danego terenu. Samo rozeznanie w lokalizacji ważnych ele­mentów środowiska nie gwarantuje ominięcia naturalnych przeszkód podczas szybkiej ucieczki przed drapieżnikiem bądź udanej pogoni za zdobyczą. Zwierzęta muszą ćwiczyć. Szczu­ry, umieszczone w nowymi środowisku, zazwyczaj najpierw uważnie je badają. Stopniowo szybkość ich ruchów wzrasta, aż do chwili, gdy zwierzęta zaczynają błyskawicznie biegać wzdłuż – jak się wydaje – ustalonych przez siebie ścieżek. Judy Stamps, biolog z University of California, sugeruje, że celem owych pozornie zabawowych przebieżek jest automatyzacja i wysoka efektywność pokonywania przeszkód, które mogą się pojawić w znajomym środowisku11. Po zdobyciu umiejętności zwierzę będzie mogło monitorować położenie drapieżników, zwierzyny czy wrogich osobników własnego gatunku. Kiedy ornitolodzy, którzy chcą złapać ptaki, rozwieszają sieci, osob­niki zamieszkujące dane terytorium kierują do nich inne pta­ki, same nie dając się złapać.

Zabawa umożliwia młodym zwierzętom względnie bezpiecz­ną symulację potencjalnie niebezpiecznych sytuacji, na które mogą się natknąć po osiągnięciu dorosłości. Uczą się na wła­snych błędach, nie musząc ponosić poważnych konsekwencji. Z tego punktu widzenia najistotniejszą rozwojową funkcją za­bawy jest wpływ na wiążące się z dużym ryzykiem zachowania dorosłych, takie jak walka, łączenie się w pary w warunkach dużej rywalizacji, łapanie niebezpiecznej zdobyczy i uciekanie przed drapieżnikami. Wzorce zachowania charakterystyczne dla walki i polowań są najbardziej zauważalne u kotów i in­nych drapieżników, podczas gdy zachowania ?bezpieczne” w rodzaju iskania czy wypróżniania nie mają swoich zabawo­wych odpowiedników.

W świetle przytoczonych faktów można wnioskować, że po­zbawienie zwierzęcia okazji do zabawy powinno mieć szkodli­wy wpływ na jego rozwój. Tak rzeczywiście jest. Na przykład brak doświadczenia wyniesionego z zabaw ujawnia się w spo­sobie reagowania przez zwierzę na rywalizację społeczną. W pew­nym eksperymencie młode szczury wychowywano w izolacji, przy czym jedna grupa miała możliwość zabawy przez godzinę dziennie, druga zaś ? nie. Mniej więcej po miesiącu umiesz­czono je w klatce innego szczura, gdzie – jako intruzi – niemal zawsze były atakowane. Zachowania obronne szczurów pozba­wionych możliwości zabawy odbiegały od normy. Spędzały one w bezruchu znacznie więcej czasu niż zwierzęta, którym po­zwalano się bawić. Inne aspekty ich zachowań obronnych nie zostały zmienione, tak więc rezultat pozbawienia zabawy wy­daje się specyficzny. Jest więc jasne, że brak możliwości za­bawy we wczesnej fazie życia niekorzystnie wpływa na zdol­ność radzenia sobie przez jednostkę w świecie rywalizacji. To samo można powiedzieć o bójkach ?na niby” wśród dzieci. Przez zabawę uczą się one, jak radzić sobie z agresją i przemo­cą – tak własną, jak innych.

Zabawa w dzieciństwie to wszakże nie jedyna droga zdobywa­nia wiedzy i umiejętności. Jednostka może odłożyć ten proces na wiek dorosły. Jeśli jednak nie będzie towarzyszyć mu zabawa, może być niezmiernie kosztowny i trudny, o ile w ogóle możliwy.

Jak mówiliśmy wcześniej, wiele ścieżek rozwojowych może prowadzić do tego samego celu, niemniej zabawa, dzięki swo­im cechom, jest doskonałym sposobem odnajdywania najlep­szej drogi rozwoju. Opanowując rozmaite umiejętności, jed­nostka może niestety wybierać takie rozwiązania potencjal­nych problemów, które nie zawsze są optymalne. W rozdziale 9 opisaliśmy odmalowany przez Waddingtona krajobraz epigenetyczny, w którym rozwój organizmu zobrazowany jest w postaci kuli toczącej się przez coraz głębszą dolinę. Załóżmy, że kula napotyka dołek i się zatrzymuje. Choć nie osiągnęła jeszcze kresu podróży, nie może jej kontynuować, chyba że się ją potrąci albo poruszy się sama. Rozmyślnie unikając miejsc ostatecznego ? z pozoru ? przeznaczenia, jednostka może do­trzeć tam, gdzie jest lepiej. Stąd też zabawa może być metodą uczenia się, jak owych miejsc unikać.

Podejmowanie decyzji wpływających na społeczne bądź fi­zyczne warunki, z którymi trzeba sobie radzić, może mieć po­ważne konsekwencje dla dalszego życia. Każda jednostka ma zazwyczaj do dyspozycji znaczną liczbę warunków środowisko­wych, z których samodzielnie wybiera odpowiadające jej miej­sce do zamieszkania, towarzystwo, partnerów seksualnych i pożywienie. Środowisko nie stawia przed nią konkretnego problemu, który musi w równie konkretny sposób rozwiązać. Tak jak bobry, które tworzą dla siebie prywatne jeziora, jed­nostka może sporo zrobić, żeby wykreować najlepiej dopaso­wane do siebie środowisko.

Tak więc nawet w ramach jednego gatunku zabawa niemal na pewno pełni więcej niż jedną funkcję biologiczną. Niektóre jej aspekty są prawdopodobnie związane z doskonaleniem sys­temu nerwowego i mięśni, inne z przyszłymi rywalami oraz sztuką walki, niezbędną, by sobie z nimi poradzić. Istnieją takie formy zabawy, które szlifują umiejętność polowania na zwierzynę bez ponoszenia uszczerbku na zdrowiu, oraz takie, które doprowadzają do perfekcji poruszanie się po własnym terenie, co umożliwia ucieczkę przed drapieżnikami lub prze­chytrzenie rywali. Zabawa młodych zwierząt w żadnym wypad­ku nie jest niezbędna do rozpoznawania członków własnej grupy społecznej, nabywania wiedzy o miejscowej kulturze czy przyzwyczajania się do lokalnego środowiska. Zwierzęta mogą zdobyć te formy doświadczenia w inny sposób. Z pewnością jednak wymienione aspekty mogą też być korzystnym rezul­tatem zabawy. Jakkolwiek nie miały podstawowego znaczenia w ewolucji zabawy, stanowią dodatkowy, płynący z niej poży­tek. Przy okazji zabawy młode zwierzę może pozyskiwać bez dodatkowych kosztów informację o podstawowym znaczeniu, na przykład na temat cech charakterystycznych swoich naj­bliższych.

Zabawa człowieka pełni bez wątpienia jeszcze bardziej zło­żone, wykształcone ewolucyjnie funkcje poznawcze, dzięki któ­rym możliwe jest reorganizowanie świata w sposób ułatwiają­cy jego zrozumienie. Najważniejsze jest jednak to, że doświad­czenie, umiejętności i wiedza potrzebne w późniejszym życiu są aktywnie zdobywane i doskonalone w trakcie zabawowego kontaktu ze środowiskiem.

Do tej pory koncentrowaliśmy się na zabawie jako narzę­dziu ewolucyjnym wykorzystywanym do zdobywania doświad­czenia, które będzie w pełni wartościowe na późniejszych eta­pach życia. Niemniej jednak zabawa nie kończy się wraz z dzieciństwem, a dorośli w jej trakcie mogą uaktualniać swo­ją wiedzę i umiejętności. Dorosły, rozpoczynając ćwiczyć na pianinie nowy fragment utworu, z początku gra stosunkowo powoli i uważa na każdy swój ruch. W miarę postępów nabie­ra szybkości, a spod jego palców wydostają się coraz dłuższe fragmenty, stopniowo tak zautomatyzowane, że z trudem moż­na zacząć je grać od środka. Sportowców uczy się, by nie my­śleli o tym, co robią. Nierzadko muszą oni działać tak szybko, że nie mają po prostu czasu na myślenie. Zawodowy tenisista, który w ciągu meczu musi podejmować wiele decyzji w ułam­ku sekundy, ma do czynienia z piłką pędzącą w jego kierunku z prędkością 190 kilometrów na godzinę. Powtarzająca się za­bawa – którą zawodowi sportowcy bez wątpienia uważają za pracę – nie tylko poprawia ogólną kondycję, ale także wpływa na organizację złożonych ruchów, tak by mogły być wykony­wane szybko, dokładnie i automatycznie.

Zabawa może także stanowić cenne źródło innowacji i kre­atywności.