Zmiany kształtów i rozmiarów

Zaakceptuj swoją nową sylwetkę

Ciało każdego człowieka jest niepowtarzalne. Są więc ludzie niscy i wysocy, szczupli i tędzy, drobni i po­tężni, pulchni i „kościści". Oczywiście, można do pew­nego stopnia zmienić swój wygląd przez zastosowanie diety i uprawianie sportu. Jeśli jesteś zbyt szczupła, możesz przybrać na wadze, jeśli zbyt pulchna, możesz, dzięki diecie, zrzucić zbędne kilogramy. Wykonując od­powiednie ćwiczenia na określone grupy mięśni, mo­żesz wpłynąć na ich kształt. Ale musisz wiedzieć, że masz zakodowany genetycznie pewien typ budowy. Bez względu na to, jak mało lub jak dużo będziesz jadać i jakie rodzaje ćwiczeń wykonywać, nie przebudujesz całkowicie swojego ciała.

Jeśli nie podoba ci się twoje ciało, bo jest zbyt duże lub zbyt drobne, dobrze ci zrobi rozmowa z lekarzem. Określi on rodzaj diety i ćwiczeń, jakie pomogą ci zys­kać lub stracić na wadze. A jeśli nie wiesz, czy twoja waga jest prawidłowa przy twoim wzroście i typie bu­dowy, lekarz pomoże ci określić, co jest twoim zmart­wieniem: nadwaga, niedowaga czy też może całkiem coś innego. Jeśli cię to nie zadowoli, spróbuj zastanowić się, jakie są źródła twojej frustracji?

Byłoby cudownie, gdybyśmy nie musieli ciągle po­równywać się z innymi i patrząc na siebie mogli powie­dzieć „Hej! nieźle wyglądam!" Ale żyjemy w świecie, którego podstawą jest bezustanna konkurencja mię­dzy ludźmi, przedsiębiorstwami, a nawet krajami. Ciągle porównujemy się z innymi i konkurujemy, kto jest „najlepszy". Ale kto ma decydować o tym, co jest najlepsze?
Ideał kobiecej urody i to, co każdy z nas rozumie przez „atrakcyjność", ukształtowały zdjęcia pięknych pań w kolorowych magazynach, kino, telewizja i rek­lamy. Współczesna, idealnie piękna dziewczyna to szczupła, wysoka blondynka o błękitnych oczach, jas­nej cerze, różowych policzkach bez piegów i pryszczy. Musi mieć koniecznie płaski brzuch, szczupłą talię, du­ży biust i długie nogi, okrągłe biodra oczywiście bez śladu owłosienia zarówno na nich jak i pod pachami. Same wiecie, że niewiele kobiet tak wygląda. Nie wszyscy możemy mieć blond włosy, jasną cerę i błękit­ne oczy. I nie wszystkie kobiety mają duży biust i wąską talię. Jesteśmy ludźmi w liczbie mnogiej, dlatego każdy z nas wygląda inaczej.

Lecz jeśli ciągle jesteśmy bombardowane wizerun­kami owych piękności, to w końcu zaczniemy się zasta­nawiać, czy na pewno z nami jest wszystko w porząd­ku, skoro wyglądamy inaczej. Prowadzi to w konsek­wencji do kompleksów. Jest wielu ludzi, którzy są tak sfrustrowani swoim wyglądem, że wydają miliony do­larów rocznie na fryzjerów, kosmetyczki, przedziwne diety, depilatory, skomplikowane ćwiczenia gimnas­tyczne, które pomogą spłaszczyć brzuch, zwęzić talię, poprawić biust itd., itd. Nie cofną się nawet przed ope­racją chirurgiczną, by choć trochę zbliżyć się do ideału. Bezkrytyczna gonitwa za wyglądem, który wydaje ci się doskonały, prowadzi do przekonania, że osiągnięcie go bezwarunkowo zagwarantuje ci cudowną, bezprob­lemową egzystencję, a nawet do myśli, że ktoś tak wyglądający jest lepszy od innych. Jeśli zdarza ci się czasami tak myśleć, to nie od rzeczy byłoby sobie uś­wiadomić, iż takie wzory są pożądane dlatego, że w tym konkretnym momencie i miejscu akurat one są w modzie. To, że spódniczka mini jest tak modna wcale nie czyni jej lepszą od spódnicy za kolana, a więc żaden wygląd nie może być „lepszy" od innego tylko dlatego, że jest taka moda.

Aby jeszcze lepiej uświadomić ci, jak zmienna i nie­trwała jest moda, zamieszczamy rysunki trzech sylwe­tek, które były lansowane w różnym czasie i w różnych kulturach.

Pierwsza postać przedstawia młodą Amerykankę w 1920 roku. W latach dwudziestych zaokrąglone kształty i duży biust były zdecydowanie niemodne.

Kobiety, które miały duże piersi, bandażowały je bar­dzo mocno, ściągając je w dół, byle tylko nie wydawały się zbyt obfite.
Druga sylwetka (patrząc od lewej do prawej) wyob­raża kobietę z Polinezji. Nikt w naszych czasach i w naszym kręgu kulturowym nie uznałby jej za atrakcyj­ną. A w swoim kraju, w swojej kulturze uchodzi za piękność i jej okrągłe kształty budzą tam zachwyt.
Trzecia postać uosabia ideał piękna z piętnastowiecznej Europy. Uznano by ją dziś za zbyt potężną,
a w jej czasach właśnie taka sylwetka była najatrak­cyjniejsza i najpiękniejsza.

Docenić i polubić swój wygląd, nie porównując się ciągle z obowiązującą modą, znaczy zrobić krok na­przód w swoim dorastaniu. Jeśli zauważysz, ile nie­powtarzalnego piękna jest w twoim ciele, inni także to dostrzegą. I nie będzie miało znaczenia, jaki rodzaj syl­wetki jest akurat uznawany za tak zwany najbardziej atrakcyjny. Możemy ci to obiecać!

Dla większości dziewcząt gwałtowny wzrost i zmia­ny w wyglądzie są pierwszymi oznakami ich wejścia w okres dojrzewania.

Dla innych symptomem jest po­jawienie się owłosienia w zupełnie nowych niż dotych­czas miejscach.

Gwałtowny wzrost

Gwałtowny wzrost w początkowej fazie okresu doj­rzewania można określić jako „eksplozja zmian". Wys­tępuje on w różnym wieku i w różnym natężeniu, u każdej dziewczynki inaczej. Najczęściej zaczyna się przed pojawieniem się pierwszych śladów owłosienia łonowego i zanim zacznie się rozwijać biust. Od dru­giego roku życia aż do początku okresu dojrzewania przeciętna dziewczynka rośnie około 5 centymetrów w ciągu roku. Gdy zacznie się rozwijać, może rosnąć dwa razy szybciej niż dotąd, czyli około 10 centymet­rów w ciągu roku. Mówiąc tu o przeciętnej dziewczyn­ce, nie mamy oczywiście na myśli wszystkich, a to zna­czy, że ty możesz rosnąć szybciej lub wolniej niż ona.

Ten gwałtowny wzrost trwa na ogół niecały rok, potem znów przebiega spokojniej. Zanim pojawi się twoja pierwsza miesiączka, wróci on do normy w przybliże­niu od 2,5 do 5 centymetrów w ciągu roku. Większość dziewcząt osiąga swój dojrzały wzrost w ciągu roku do trzech lat od pojawienia się pierwszej menstruacji.
Chłopcy również przechodzą okres intensywnego wzrostu, ale zazwyczaj jest on spóźniony o kilka lat w stosunku do ich rówieśnic. To właśnie dlatego dziew­czynki mając jedenaście-dwanaście lat są często wyż­sze od chłopców w tym samym wieku. Ale po kilku la­tach, gdy chłopcy wchodzą w okres dojrzewania, szyb­ko przerastają swoje rówieśnice. Oczywiście przez ja­kiś czas niektóre nastolatki mogą być wyższe od więk­szości chłopców. Jednakże często dziewczynka, która mając jedenaście-dwanaście lat jest znacznie wyższa od swojego rówieśnika, zanim osiągnie wiek trzynastu cztemastu lat, spostrzega, że jej kolega zaczyna ją przerastać.

W okresie dojrzewania, gdy rośniesz, twoje kości oczywiście także się wydłużają, ale nie cały układ kos­tny rośnie w tym samym czasie. Zwykle nogi i ręce rosną szybciej niż kręgosłup, dlatego zauważasz, że są one nieproporcjonalne, to znaczy dłuższe w stosun­ku do tułowia niż były w dzieciństwie lub będą, gdy dorośniesz.

Kości stóp również szybciej rosną niż inne kości. Twoje stopy osiągną więc dorosły rozmiar, zanim ty dojdziesz do swojego dojrzałego wzrostu. To bardzo martwiło niektóre dziewczyny, z którymi rozmawia­łyśmy. Jedna z nich opowiada:


W wieku jedenastu lat miałam nieco więcej niż 150 centymet­rów, ale nosiłam już buty numer 8. Myślałam wtedy: „O nie! jeśli moje stopy nie przestaną rosnąć, za chwilą będą chyba gigan­tyczne!" Teraz mam szesnaście lat, 160 centymetrów wzrostu, a moje stopy nie są ani trochę większe, ciągle noszę ósemkę.

Usłyszawszy tę wypowiedź, inna dziewczyna oś­wiadczyła:


Cieszę się, że to słyszę. Noszę buty numer 8 i pół, a mam dopiero dwanaście lat i 160 centymetrów wzrostu. Ciągle mi wszyscy dokuczają z powodu moich wielkich stóp. Kiedy ostatnio kupo­wałam tenisówki, sprzedawca zażartował, że jeśli nie przestaną mi rosnąć nogi to będę nosić pudełka po butach. Udawałam, że doceniam dowcip, ale wcale nie było mi do śmiechu. Co będzie, jeśli naprawdę będą rosły i rosły?