Niewinna inność

 

Wyobraźmy sobie dwie rodziny: młodych i teściów. Młodzi poznali się na wędrówce po górach. W każdy wolny weekend ruszają za miasto. Śpią byle gdzie, jedzą byle co. Ubierają się wygodnie i tanio. Wszystkie zarobione pieniądze wydają na wojaże. Żadnych oszczędności. Bywa, że z wypadu wracają w poniedziałek nad ranem i po przebraniu się, bez spania, ru­szają do pracy. W tygodniu, po nocach planują kolejne wypa­dy. Obiadów nie gotują – zjadają w biegu. Nie cierpią oficjalnych strojów, nadętych uroczystości, obowiązujących (bo wypada) odwiedzin.

Teściowie stateczni, poważni, dobrze wychowani mieszcza­nie. W ich domu wszystko funkcjonuje jak w szwajcarskim zegarku. Godziny wstawania, posiłków, wypoczynku poobied­niego i ciszy nocnej ściśle określone i z żelazną dyscypliną respektowane. Wszystkie wydatki są planowane i oszczędno­ści systematycznie gromadzone. Równie ściśle określony jest harmonogram obowiązkowych wizyt i wydawanych przyjęć. Na przyjęcia dystyngowani goście, zawsze w strojach wieczoro­wych, przychodzą punktualnie i równie punktualnie kończy się oficjalna wizyta. Rozrywki ściśle ustalone: teatr, opera, koncert, a jeżeli wyjazd, to starannie przygotowany, w odpo­wiednio cywilizowane miejsce, do zapewniającego wszystkie wygody i godziwe rozrywki kurortu. Łatwo sobie wyobrazić, co stałoby się, gdyby wspomnianym rodzinom przyszło zamiesz­kać pod wspólnym dachem. Z perspektywy młodych teściowie prowadzą styl życia zupełnie nie do zaakceptowania, sztywny, nudny, bez polotu i fantazji. Z perspektywy teściów młodzi żyją po wariacku, nieodpowiedzialnie, a co gorsza – niehigienicz­nie i tylko patrzeć, jak przypłacą to zdrowiem.

Zauważmy jednak, że ani styl życia młodych, ani teściów nie jest naganny moralnie. Nie czynią niczego złego, nie wy­rządzają nikomu krzywdy, po prostu mają inne wizje życia i spę­dzania wolnego czasu. Można by szkicować wiele takich niepasujących do siebie obrazków, ukazujących styl życia młodych i teściów. Nie o to jednak chodzi. Chciałem tylko pokazać, że nawet zupełnie inaczej nie oznacza wcale – źle. Pragnę zachęcić młodych, by uszanowali ustalone obyczaje i pozwolili teściom żyć według ich wypracowanego przez lata rytuału. Jednocześnie proszę (jeżeli mógłbym, to błagałbym) teściów, by pozwolili młodym żyć po swojemu. Nawet jeżeli to „po ichniemu" jest trochę wariackie i nieracjonalne.

Dobrze pojęta tolerancja każe szanować nawet dużą inność pod warunkiem, że nie niesie ona ze sobą zła moralnego i ludz­kiej krzywdy.